Słabości i poczucie wartości


Każdy z nas ma dni, że czuję się z sobą lepiej i gorzej.

Niektórzy z nas potrzebują ciągłego potwierdzania w oczach , słowach innych, że coś znaczą, że są piękni, mądrzy. Czasami są zamknięci w sobie, czasami wręcz przesadnie wesołością, gadatliwością chcą zamaskować prawdziwe ja. Niektórych trudno rozszyfrować, bo rzadko bywają sobą. Niektórzy nie mają problemu żeby patrzeć komuś w oczy, innym trudno jest wytrzymać taką sytuację. Niektórym się wydaję, że trzeba być silnym w każdej sytuacji.

Czasami wystarczy jedno zdarzenie, słowo, gdzieś daleko w przeszłości, że nasza samoakceptacja spada, nabawiamy się kompleksów i zamiast widzieć w sobie dobre rzeczy, widzimy te złe. Czasami to kiełkuje w nas niczym małe ziarenko i pewnego dnia na tyle wzrasta, że zaczyna nam przeszkadzać w codziennym życiu.

„Tak naprawdę rolą nas rodziców jest budowanie poczucia wartości w naszych dzieciach, słowami, gestami uczyć je, że są wspaniałe, ale też uczyć ich właściwego systemu wartości, żeby umiały docenić to co mają. Na pewno trzeba dużo rozmawiać, czasami też „ugryźć się w język” żeby nie powiedzieć czegoś, co je zrani. Sama się czasami na tym łapie, że powiem coś niepotrzebnie i potem żałuję.

Psychologiem nie jestem, czytam książki Jaspera Juula, czasami jakieś wpisy na blogu..

Sama z sobą dopiero niedawno doszłam do równowagi i akceptacji siebie taką jaką jestem, choć ciągle zdarzają się dni, że nic mi się w sobie nie podoba, że nie lubię siebie, swojej figury, swojej twarzy. Czasami to pewnie prze hormony i trudne dni…Na pewno pomaga mi sport w tym pozytywnym patrzeniu na siebie. treningi, bieganie pozwalają oczyścić ciało i umysł.

Gdy byłam nastolatką niewiele mi się w sobie podobało, miałam odstające uszy, zbyt wiele kilogramów, włosy dziwnie obcięte, rzeczy nie do końca takie jakbym chciała bo nie na wszystko moich rodziców było stać. Moim atutem na pewno było to, że zawsze raczej dobrze szło mi z nauką, poza tym byłam wesoła i towarzyska. Chciałam schudnąć, wydawało mi się, że to spowoduje, że będę piękna. Nagle coś się stało w mojej głowie..Obsesja odchudzania zaćmiła zdrowe i logiczne rozumowanie. Ćwiczyłam w domu. Ograniczyłam jedzenie, potrafiłam pół dnia nic nie jeść, na śniadanie pomidor i jogurt naturalny, potem kawa, woda, sałatka na kolację. Kilogramy spadały. Gdy zjadłam bułkę, kanapkę, włączał się alarm, że to już za dużo. …Jeszcze wtedy nie widziałam, że to jakiś duży problem.

Pomiędzy głodówkami, pojawiały się napady obżarstwa, potem wymioty, ukrywane przy włączonej pralce, albo gdy nikogo nie było w domu. Gdy zamieszkałam z koleżanką było łatwiej, częściej byłam sama w domu. Ciągnęło się to latami. Były okresy lepsze i gorsze. Ślady na rękach, opuchnięte oczy, ból gardła itp..osłabienie, obwinianie siebie i dni że nic się nie chciało. Potem dni kiedy znów jadłam mało, waga była taka jak chciałam i wspaniałe samopoczucie.

Gdy w pewnym momencie już miałam dość zaczęłam chodzić do psycholog, prowadziłam notes w którym pisałam co jem (oj ta lista była czasami przyprawiająca o zawał i ilość jedzenia starczyłaby na kilka dni), jak się czuję, co się dzieje w moim życiu…Było lepiej i gorzej i tak się zmieniało. Myślałam że już nigdy się to nie skończy. Wiele osób z mojego otoczenia wiedziało o tym, mój obecny mąż, siostra, rodzice, nie rozumieli, próbowali wybić to z głowy, samo rozpoczynanie tego tematu powodowało, że się najeżałam, zamykałam w sobie i nie chciałam rozmawiać. Kupiłam kilka książek o bulimii, anoreksji. Tak czytałam o sobie..i czasami byłam przerażona, ale potem przychodził napad i wszystko inne traciło sens, najważniejsze było poczuć ulgę i mieć pusty żołądek.

Na szczęście zaszłam w ciążę. I to pozwoliło mi się opamiętać. Poczułam, że teraz nie liczę się tylko ja tylko jeszcze ta mała istota. I tak powoli odeszła bulimia w zapomnienie. Choć całkiem nie zapomnę o niej do końca życia. Teraz mam w swoim życiu treningi, bieganie, sport na pewno to pomaga, można najeść się bez wyrzutów sumienia wiedząc, że potem na treningu się to spali. Mam dzieci i dla nich chce być silna. Jestem postrzegana jako osoba silna, wesoła, raczej pewna siebie. Wiele z nich nie wie, z czym walczyłam, walczę..A wszystko zaczęło się kiedyś dawno gdy jako mała dziewczynka czułam się brzydka (zawsze moja siostra była ta ładniejsza, szczuplejsza)…i jakoś nikt mnie nie dowartościował na tyle żeby nie miała takiego bałaganu w głowie.

Dlatego nie pozwólcie swoim dzieciom na niską samoocenę, dbajcie o nie, obserwujcie , rozmawiajcie bo to naprawdę chwila i jak nie zaburzenia jedzenia, to złe towarzystwo, narkotyki i inne problemy. Bardzo się boję tego czy uda mi się moje dzieci przed tym uchronić, czy będą podejmować właściwe wybory w życiu..




Żegnaj babciu

Babciu żałuję, że już Cię nie przytulę, że już nie będziemy w tym roku razem zbierać malin na ogródku, że nie pójdziemy do sklepu do pana Leszka, że nie pojedziemy na spacer do Zaniemyśla, że nie pozbieramy orzechów i kasztanów, że nie zjemy wspólnie ciasta na Twoje imieniny, urodziny….

Babciu mogłaś jeszcze poczekać, aż Twoje prawnuki trochę dorosną, ale i tak to coś wspaniałego że znali swoją prababcię, wiele osób nie ma takiej możliwości.

Chociaż ja też miałam długo prababcię, zmarła jak miałam 12 lat. Czyli prawie tak samo jak twój prawnuk, który we wrześniu miałby 12 lat.

Babcia czasami miałaś swoje przyzwyczajenia niekoniecznie dla wszystkich zrozumiałe, ostatnio wiele się w Twoim życiu pokomplikowało, wylew, szpital, ośrodek opieki. Mam nadzieję, że ostatnie dni życia pomimo wszystko chociaż trochę były dla Ciebie szczęśliwe, niestety nie mogłaś powiedzieć co czujesz, czego potrzebujesz. . Tak wiele rzeczy się zmieniło. Nie lubiłam jeździć do ośrodka w którym byłaś, tyle osób wkoło, których starość, cierpienie czuć było w powietrzu. Ale ty tak się cieszyłaś na odwiedziny, spotykałyśmy się u Ciebie z ciocią, było ciasto, kawa, spacer, buziaki. Mam nadzieję że nie masz nam za złe tej decyzji…

Żałuję, że już nie wypijemy wspólnie kawy, nie pójdziemy na spacer, nie przytulimy się, nie zjemy czekoladowych cukierków, nie obejrzymy familiady i koła fortuny…Uwielbiałaś kabarety i programy muzyczne. Twoja prawnuczka też je uwielbia, chyba ma to po Tobie.

Twój dom już przestał być domem, w którym spotykała się rodzina…już nikt tam nie mieszka. Drzewa za oknem które jak wiał wiatr denerwowały Cię, piwnica pełna skarbów, boisko szkolne za oknem gdzie można było obserwować dzieci podczas przerw..i jak to tak, że już nigdy tam nie pojadę. A jeśli nawet to tylko żeby odwiedzić stare miejsca, ale Ciebie tam nie będzie.

Zostało wiele wspomnień i zdjęć, póki co każdy powrót do nich boli i to bardzo, ale za jakiś czas to będzie wielki skarb, pamiątka dla mnie, moich dzieci , potem ich wnuków.

Babciu miałaś jeszcze żyć kilka lat, miałaś dużo sił.. Przepraszam Cię, że nie przyjechałam gdy odchodziłaś, przepraszam, że nie było mnie zbyt często , bo praca, inne obowiązki, teraz żałuję, wiem jest za późno. ..Bardzo mi żal, że nie wyściskałam Cię mocniej, nie wycałowałam gdy widziałyśmy się ostatni raz, nie powiedziałam jak bardzo Cię kocham.

Mam nadzieję, że spotkałaś się już z dziadkiem , złapał Cię za rękę i powiedział cześć moja kochana Krysieńko. Tak bardzo za nim tęskniłaś, ale też dawałaś sobie radę bez niego. Teraz niech Cię przytuli, czuwajcie nad nami, tutaj na ziemi nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli. Za dużo spraw, obowiązków, zapominamy o tym co naprawdę ważne, a potem bardzo często jest już za późno

Gdybyśmy wiedzieli że ktoś odejdzie za parę dni, tygodni, miesięcy, wykorzystalibyśmy każdą wolną chwilę żeby spędzić ją razem.

Mam nadzieję że tam gdzie jesteś teraz jesteś szczęśliwa, śmiejesz się, chodzisz, rozmawiasz. Tutaj na ziemi zostaliśmy my, jest ciężko bez Ciebie, ale widocznie tak miało być.

Odeszłaś szybko, nie zdążyliśmy się pożegnać, ale może tak chciałaś, żebyśmy Cię nie zatrzymywali. Smutno bez Ciebie, ale czuwaj nad nami i pozostań na zawsze w naszej pamięci w tych wspólnie spędzonych chwilach. Teraz łzy lecą z oczu i smutek wielki, ale przecież kiedyś się spotkamy i uściskamy.

Kocham Cię , jutro pogrzeb i pożegnanie, ale wiem że jeszcze się spotkamy


Luty

Luty, kolejny rok, coraz bardziej czuć wiosnę w powietrzu. Są dni, że wszystko nam się chce, są też takie, że najchętniej byśmy je spędzili pod kocem z dobrą książką i ciepłą herbatą. U nas też tak jest czasami od rana … Czytaj dalej

Nasza droga, nasze wybory

Czasami zbyt łatwo się poddajemy, uważamy że nie damy rady, że coś jest zbyt trudne, wręcz niemożliwe do zrobienia a tak naprawdę warto spróbować, niekoniecznie od razu się uda, może będzie porażka, chwila załamania, poddamy się, ale możemy poczekać i spróbować znowu i może się uda. Jeśli tak, nasza radość będzie wielka.

Panują też pewne stereotypy, że jeśli przybywa nam lat to pewnych rzeczy lepiej nie robić…Czasami słyszę takie teksty najczęściej od mojej rodziny. Że oszalałam na stare lata bo nagle tyle biegam, albo idę morsować

Praca, dzieci i inne obowiązki więc jak znaleźć czas dla siebie, przecież ledwo ogarniamy codzienne sprawy? Tak często mówimy. Nic bardziej mylnego. Musimy znaleźć czas dla siebie, dla czegoś co NAM sprawi radość, co pozwoli nam naładować się pozytywnie, bo inaczej codzienność nas przytłoczy, zabraknie nam sił, energii, będziemy czuć się źle, być może będziemy zbyt dużo jeść, pić, nie będziemy dbać o siebie, każdy dzień będzie przypominał poprzedni, będziemy chorować, lub płakać w poduchę.

Wiem po sobie , że zbyt dużo obowiązków, praca czasami nas przytłacza, ale jeśli w naszym życiu będzie też sport to naprawdę jest łatwiej i tak naprawdę poza endorfinami, zmienia się też nasza sylwetka, a co za tym idzie poprawia nasz nastrój.

Dziś udało mi się po raz pierwszy wreszcie dotrzeć na plażę, wejść do wody, wytrzymać około 3 minut w wodzie i być mega szczęśliwym że zaliczyłam swój debiut z morsowania. Było wspaniale, na pewno to powtórzę. Z tego co widzę coraz więcej znajomych biega, morsuje, robi coś dla siebie. I bardzo dobrze. Dzięki temu jesteśmy zdrowsi, bardziej szczęśliwi.

Lata mijają, na głowie pojawiają się nam siwe włosy. Czasami mamy szczęście że pomimo tego że jesteśmy już rodzicami mamy też babcie, prababcie..Starość nie zawsze jest kolorowa. Czasami okazuje się że osoba nam bliska nie poznaje nas, zapomina wiele rzeczy, ma swój świat. Czasami logicznie myśli, ale nie ma sił żeby chodzić, potrzebuje pomocy. Nie myślimy o tym co będzie gdy nas to spotka. Ostatnio bywam w domu starości bo bliska mi osoba tak wyszło że tam zamieszkała. Z jednej strony czasami robi się smutno, bo wiele osób starszych, które zebrane w jednym miejscu uświadamiają nam że starość nie jest piękna, że zmienia nas i to bardzo, bo odbiera umysł, siły..Ale jest też to miejsce gdzie można zobaczyć, że tak niewiele trzeba żeby sprawić radość innej osobie, wystarczy słowo, przytulenie, uśmiech, pomoc w drobnych sprawach i dla innej osoby życie od razu nabiera barw.

Dlatego nie bójmy się tego, nie bójmy się starości i pamiętajmy o naszych bliskich póki jeszcze są na tym świecie, drobne gesty, odwiedziny się naprawdę liczą. I nie mówmy że za tydzień, za miesiąc, że nie mamy czasu, to naprawdę tylko wymówki, a to od nas zależy żeby coś zrobić

Zebrane trochę przemyśleń w tym poście ….Mam nadzieję że ktoś przeczyta 🙂

Na koniec trochę zdjęć z dzisiejszego morsowania i nie tylko.


Uściski dla Was :-*


Zimowe kadry z Norwegii

Byliśmy tydzień w Norwegii, było pięknie zimowo, co prawda teraz też w niektórych regionach Polski zima pełną parą, ale w Norwegii nie tylko, że zima to jeszcze wspaniałe widoki, powietrze bez smogu i cudne słońce  (może nie ciągle, bo dnie dość krótkie i słońce wschodzi po 8 , jasno robi się około 9, z zachodzi już po 15).

Były sanki, wycieczka do Oslo, dwa razy, raz wspólnie z dziewczynką trochę w sprawach służbowych i przyjacielskich spotkałam się z koleżanką którą poznałam w 2013 roku w Portugalii w Porto, która jest Brazylijką i wyszła za Norwega (ach ta miłość…), a teraz mamy razem współpracować w ramach badań naukowych z zakresu logistyki :-), drugi raz wycieczka do Oslo rodzinna i spacer brzegiem morza pięknym Aker Brygge, która bardzo się zmieniło powstało nowe muzeum sztuki, piękne domy, uliczki malownicze, ławeczki, kwietniki itp itd..

Odpoczęłam, wyspałam się, budzik nie dzwonił, wstawałam o 9 (o boże jaka rozpusta) , naoglądałam mnóstwo fajnych filmów na HBO GO- między innymi serial Ślepnąc od świateł (ekstra !!) i kolejny serial Opowieści podręcznej. Obydwa mega mi się podobały 🙂  Jeśli nie widzieliście polecam, Warto obejrzeć !!!! 🙂

Naładowałam pozytywnie akumulatory, spędziłam miło czas z mężem z którym w domu różnie się układa a na wyjeździe była istna sielanka <3. trochę pobiegałam po norweskich ścieżkach, spędziłam czas z siostrą bliźniaczką, z którą rzadko się widzimy no bo ona w Norwegii , ja tutaj  w Polsce (chociaż na pewno w erze fb i whatsupp jest łatwiej )

Poniżej nasze kadry..

Tosia sylwestrowe okulary kupione w sklepie z gadżetami w Oslo, sukienka na kiermaszu w Starym Browarze, ja tunika kwiatowa z Medicine. Na Sylwestra robiłam pomidora z mozarellą, parówki zawijane i zapiekane w cieście drożdżowym (dla mięsożernych dzieci), były też oliwki, sery różne, paluchy pieczone z solą morską i ciasto kruche z owocami i kruszonką. A szwagier piekł golonkę w  swoim BIG JOE 🙂

davdavsdrsdrsdrdavsdrdavsdrdavdavfcvebdavdavsdr

davdav

davdavsdrsdrdavsdrsdrdavdavsafe_image.php_smallimg_1454_smallimg_1459_smallimg_1460_smallimg_1465_smallimg-20181231-wa0000_smallimg-20181231-wa0008_smallimg-20190101-wa0000_small

Od nowego tygodnia dużo spraw, od wtorku muszę jechać zaopiekować się babcią  która przed świętami miała nagłe pogorszenie zdrowia i nie mówi, ma trochę swój świat… lekarze mówią, że to szybko postępujące otępienie starcze, póki co organizowana jest opieka na zmianę, docelowo za jakiś czas pewnie będzie kameralny ośrodek opieki, ech starość zdecydowanie panu Bogu nie wyszła. Przykro patrzeć gdy bliskie osoby tracą kontakt z otoczeniem i tak się zmieniają… 😦

Dlatego jeśli macie babcie , dziadków odwiedzajcie ich póki możecie z nimi porozmawiać, podzielić się tym co u Was..Czas szybko leci, lata też i nagle pewnego dnia okazuje się, że Wasza bliska osoba już nie jest taka sama….

Pamiętajcie o tym , gdy będziecie mieć kolejne wymówki, że praca, że impreza, że dzieci itp…

Uściski dla Was i mam nadzieję że pomimo tego że posty u nas rzadko to jednak ktoś z Was zagląda do nas .

 

 

 

 

Psia historia

Moje dziecko napisało opowiadanie

Mnie urzekło, pisał, poprawiał, zmieniał, kilka dni siedział i jakby go nie było

pani od polskiego mówi że tak samo jak go uwielbia, tak samo ją wkurza.

Mam podobnie czasami bo z jednej strony złote dziecko, spokojny, mądry, inteligentny, z  drugiej strony uparty mega, czasami leniwy, czasami mógłby więcej sportu mieć w życie

No ale taki jest, kocham go, mam już nastolatka w domu, który ma swoje zdanie, czytam Jula żeby go lepiej zrozumieć, patrząc na innych nastolatków i tak jestem wdzięczna że mam go takiego. Potrafi nawet matki roztrzepanie czasami ogarnąć. Do taty coraz bardziej podobny, etap ma teraz taki że mało chce mówić, czasami mnie martwi, ale też czasami zadziwia jak się rozgada i opowiada, opowiada. Najważniejsze to wysłuchać, poświęcić uwagę, bo jeśli czasu nie ma i w biegu i pędzie, to potem już zamyka się w sobie i nie chce mówić

Uwielbia naleśniki i pierogi i sok pomarańczowy i serek oscypek i babkę i sernik którą pieczemy sami.

Poniżej jego opowiadanie, mnie urzekło, nie przepisuję go, mam nadzieję że się doczytacie, rysunki malowaliśmy razem, a tekst i fabuła w pełni autorska mojego syna, lat 11.

Bohaterowie opowiadania Pies, Kundelek i myszoorzeł 🙂

 

 

IMG_1370_post_smallIMG_1368_post_smallIMG_1371_post_smallIMG_1372_post_smallIMG_1373_post_smallIMG_1376_post_smallIMG_1375_post_small

Mama i dzieci _sesja zdjęciowa

Przez przypadek okazało się że osoba którą znam z pracy jest fotografem i robi magiczne zdjęcia, potrafi uchwycić na zdjęciach coś co powoduje, że potem możemy na te zdjęcia patrzyć i patrzyć i nie jest nam dość.

wybrałam się na taką sesję z dziećmi, udało nam się złapać ostatni słoneczny dzień i dość ciepły tej jesieni, dlatego zdjęcia bez kurtek i wielu warstw, co prawda popołudniem gdy już słońce chyliło się ku zachodowi robiło się nam coraz chłodniej ale daliśmy radę, zwłaszcza dzieci. Chłopiec nie zawsze chciał się uśmiechać, ale na paru zdjęciach udało mu się wykrzesać odrobinę uśmiechu. Dopiero na tych zdjęciach widzę jak czas leci, jak moje dzieci rosną, jak są podobni do siebie, ale też odmienni, jak trochę przypominają mnie i tatę swojego..

Zdjęcia wyszły magicznie a to wszystko za sprawą Jowity (JTrzcielinska- photography) – KLIK. 

Jest zielono, są rude loki mamy, piękne oczy dzieci, nasze spojrzenia , uśmiechy , my razem, będziemy mieli kolejną wspaniałą pamiątkę na kolejne lata, zdjęcia na pewno trafią do albumów, ramek i zawisną u nas w domu jak i trafią do bliskich osób.

Sami zobaczcie 🙂

8W8A5975internet_small

8W8A6018internet_small

8W8A6055internet_small

8W8A6083internet_small

8W8A6132internet_small

8W8A6178internet_small

8W8A6209internet_small8W8A6284internet_small

8W8A6295internet_small

8W8A6309internet_small

8W8A6319internet_small

8W8A6325internet_small

8W8A6417internet_small8W8A6451internet_small

8W8A6471interneet_small

 

Urodziny dziewczynki _ to już 8 lat

To już 8 lat, moja mała dziewczynka niedawno jakby to było dziś pamiętam urodziny z okazji 1,2, 3 lat. Czas leci.

Ponieważ w zeszłym roku nie robiliśmy urodzin, w tym obiecałam dziewczynce imprezę urodzinową. Zrobiliśmy listę gości, zaproszenia oczywiście własnej roboty i zastanawiając się nad miejscem wybór padł na BLOKHAUS

I było naprawdę świetnie, dzieci się wspinały na ściankach, miały wspólne zabawy, zaopiekowały się nimi dwie super dziewczyny, którym udało się wspaniale ogarnąć 17 dzieci 🙂

Poniżej zdjęcia z urodzin w klubie Blokhaus ale też z domu z części urodzinowej 🙂

IMG_1076_small

IMG_1078_small

IMG_1080_smallIMG_1086_small

IMG_1088_smallIMG_1092_smallIMG_1098_smallIMG_1094_small

IMG_1099_smallIMG_1101_smallIMG_1115_small

IMG_1127_smallIMG_1147_smallIMG_1156_smallIMG_1172_smallIMG_1181_smallIMG_1190_smallIMG_1196_smallIMG_1199_smallIMG_1201_smallIMG_1206_smallIMG_1210_smallIMG_1213_smallIMG_1215_smallIMG_1222_smallIMG_1226_smallIMG_1231_smallIMG_1302_smallIMG_1315_smallIMG_1319_smallIMG_1323_smallIMG_1326_smallIMG_1339_small

Miejsce Blokhaus jest też idealne dla osób które nie chcą gotowego jedzenia, tutaj wszystko mogliśmy przywieźć swoje, dlatego ciasta były własnej roboty, oprócz tego trochę innych rzeczy, ale ograniczone do minimum jakieś śmieciowe słodycze niezdrowe.

A co do wspinania to marzy mi się też na ściankę wybrać, aktualnie na crossfit i treningach wzmacniam siłę. I kiedyś dotrę też na ściankę wspinaczkową, zwłaszcza że Blokhaus umożliwia wykorzystanie karty multisport. Godzina jest za darmo a kolejne za 5 zł

Niedługo Wam pokażę nasze kadry z sesji z dziećmi jak zdjęcia do mnie dotrą od fotograf, a poza tym kadry domowe jesienne.

Postaram się też mieć mniejsze przerwy między postami choć ostatnio to trudne ze względu na ilość obowiązków

Uściski dla wszystkich, którzy jeszcze do nas zaglądają ❤ :-*

Drobnostki

Są różne drobnostki w życiu, wydawałoby się mało ważne, a jednak pozwalają nam zachować równowagę psychiczną, pozwalają gdy jest nam źle znaleźć jednak coś dobrego i dzięki nim mamy siłę, uśmiechamy się i nie oszalejemy

Może to być nasze ulubione ciasto i kawa, może to być trening na którym spocimy się na maksa ale potem uczucie będzie wspaniałe, może to być uśmiech nieznajomego na ulicy, może być zabawa z dziećmi i wspólne spędzanie czasu z kimś bliskim, dotyk i bliskość, dobra książka i nasz puchaty koc, świeżo umyta łazienka i lśniące lustro (nie wiem jak Wy ja uwielbiam jak mam czysto, a nie zawsze jest czas posprzątać, jednak lustro pucuję i usuwam te kropki wody i pasty do zębów często , tak tak wiem jestem nienormalna)

Co nam może jeszcze sprawić przyjemność..

Świeże kwiaty na stole i obrus ulubiony, gazeta z przepisami, którą przeglądamy i szukamy inspiracji (u nas ostatnio gazeta kupowana to Kosmos dla dziewczynek dobry dla małych i dużych i nie tylko dziewczynek) – można je kupić KLIK lub szukać w empiku

Może to być nowa sukienka w okazyjnej cenie bo w H&M promocja 20% i warto skorzystać, albo spódnica wypatrzona na Instagramie piękna wyjątkowa lniana..lub kawałek materiału z którego sami coś sobie uszyjemy. Choć u mnie maszyna ostatnio stoi i nie mam czasu do niej usiąść a tyle rzeczy do uszycia i materiały poskładane grzecznie czekają w kredensie na swoją kolej…

A może plany na święta i wakacje?, wspólny wyjazd rodzinny?  bo tak dawno nigdzie nie byliśmy razem. U nas tych wyjazdów nie ma wiele, wiadomo kasa , czas itp. Ale w tym roku planujemy święta spędzić poza domem, też rodzinnie ale trochę w Toruniu a trochę w Norwegii. 🙂

Jesienne dni czasami odbierają siłę, ale to od nas zależy czy się poddamy kiepskiego nastrojowi czy jednak znajdziemy dość sił, i ochoty żeby uszczęśliwić siebie i innych. Gdy wszystko układa się nie tak i w domu i w pracy, czasami przyda się kieliszek wina, albo buty biegowe i samotne pobieganie żeby wyciszyć się i zrelaksować.

Można się zrelaksować na spacerze, ostatnie dni to piękna aura słońce, liście jesienne na drzewach, prawdziwa złota jesień. Oby jak najdłużej było tak. Bo uwielbiam, od razu energia inna gdy takie piękne słońce za oknem.

Można też umówić się na sesję zdjęciową, tak właśnie zrobiłam i za jakiś czas jadę z dziećmi na zdjęcia..Będą mam nadzieję wyjątkowe i pogoda dopisze.

Można się spotkać z przyjaciółką i spędzić z nią czas..porozmawiać, pośmiać się, pobyć razem. Bo kto jak nie przyjaciel poprawi nam nastrój, wysłucha i po prostu będzie z nami.

Można potańczyć nawet tak o wieczorem z mężem w salonie, jeśli oczywiście mąż będzie chciał i nie stwierdzi że nam odbiło. Muszę spróbować …bo brzmi to nieźle

Można wybrać się na długi spacer, pozbierać liście , kasztany, a może zaliczyć kąpiel w jeziorze jako wstęp do morsowania (ja cały czas nie mogę się przełamać ale znam osoby które to robią i sobie chwalą, że jest mega fajnym przeżyciem poza tym dodaje energii i zdrowia.)

Można też ugotować coś dobrego, dla całej rodziny, albo tylko dla siebie.

Poniżej kilka inspiracji blogowych..

Ja czasami gotuję i przeglądam witryny i blogi- lubię przepisy z kuchnia w formieKLIK. 

Promują oni grupę kuchnia zero waste po polsku.

farmto-table-48-540x304

Ostatnio odkryty np przepis na pastę z pieczonej papryki z tymiankiem – polecam pycha – Przepis TUTAJ

Duże fajnych inspiracji wegetariańskich ale nie tylko mięsożercy też coś tam znajdą to też : OKOLICE PALNIKA,

cropped-Okolice

Chili , czosnek i oliwa – KLIK

Chilli_kolor 200

Przepisy Agaty- KLIK

10489954_821825617850787_8356540731671564368_n

I wiele wiele innych, nie wiem jak Was ale mnie gotowanie odstresowuje, jedyny minus że mam na nie mało czasu, bo jak zaczęła się szkoła, praca to dni mijają nie wiadomo kiedy.

No więc jeśli macie chwilowo gorsze dni koniecznie wymyślcie coś żeby to zmienić, mam nadzieję że moje podpowiedzi pomogą. Uściski

A poniżej nasze kadry…

IMG_0966_SMALL

IMG_0964_SMALLIMG_0962_SMALLIMG_0974_SMALLIMG_0986_SMALLIMG_0993_SMALLIMG_0992_SMALLIMG_0997_smallIMG_1055_SMALL

IMG_1008_SMALL

IMG_1010_SMALL

IMG_1025_SMALL

IMG_1032_SMALL

IMG_1058_SMALL

IMG_1070_do fb_SMALL

Ściskamy Was ciepło i trzymajcie się zdrowo w te jesienne dni 🙂

 

 

Inspiracje wegetariańskie

Obiecałam Wam ostatnio na fanpage na FB że podam Wam trochę przepisów inspiracji wegetariańskich, które ostatnio powstały w mojej kuchni.

Pierwszą rzecz spróbowałam u koleżanki i postanowiłam zrobić sama. Przepis pochodzi z książki Dominiki Wójcik Warzywo- 100 sposobów na jarzynę- jest to pasztet z soczewicy, kaszy jaglanej i marchewki.

Potrzebujemy:

1 szklankę czerwonej lub żółtej soczewicy (ja wzięłam czerwoną)- może też być brązowa, zielona
2 szklanki wody
2 liście laurowe
4 marchewki
4 łyżki oleju
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżka harissy (ja wykorzystałam wędzoną paprykę, kumin)
1 łyżka przecieru pomidorowego
1 łyżeczka ziaren kolendry
1/2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
4 łyżki masła orzechowego (ja wzięłam słonego robionych z samych orzechów)
2 łyżki mielonego siemienia lnianego

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni, soczewicę wypłukać, zalać wodą, dodać liście laurowe i 1/2 łyżeczki soli i zagotować, Gotować na średnim ogniu 20-30 minut. Wyjąć liście laurowe. Marchewki obrać i zetrzeć. Na zimny olej wrzucić pokrojoną w kostkę cebulę i starty czosnek, posypać solą, podgrzać na wolnym ogniu. Smażyć powoli około 10 minut, Dodać harissę i smażyć 5 minut.  (ja dałam 1/2 łyżeczki wędzonej papryki i kumin) . Zetrzeć kolendrę ziarnka w moździerzu dodać do cebuli smażyć 2 minuty. Dodać marchewki, przecier pomidorowy , dusić około 5-10 minut. Soczewicę zmiksować blenderem z siemieniem lnianym, kaszą, masłem orzechowym  (ja użyłam thermomix 10 s obroty 5). Masę wymieszać z duszonymi warzywami doprawić do smaku solą, przelać do nasmarowanej olejem i posypanej tartą bułką blaszki, piec 40-45 minut. Od razu wyjąć z piekarnika i wystudzić. Przed podaniem schłodzić w lodówce.

Pyszny:-) jadłam go z rzodkiewkami , pomidorem malinowym i ciemnym pieczywem, a czasami po prostu sam:-)

IMG_0891_small

 

IMG_0959_small

Kolejny przepis to zapiekanka z kalafiora i kaszy jaglanej

Potrzebujemy:

1 ładny kalafior
1 szklanka kaszy jaglanej
cebula
1/2 pora
pomidory malinowe – 1-2 sztuki
szczypta curry, papryki wędzonej, kurkumy, pieprz, sól, bazylii i ziół jakich lubicie:-)

kalafior podgotować około 8-10 minut w wodzie odrobiną soli i cukru. Podzielić na różyczki, na patelni podsmażyć na odrobinie oleju cebulę pokrojoną w kostkę i por pokrojony w krążki. Dodać kalafior , ugotowaną kaszę jaglaną, pomidory pokrojone w kostkę i obrane ze skórki (sparzyć wrzątkiem i skórka sama schodzi ) – można też dodać przecier pomidorowy, przyprawić i chwilę podusić pod przykryciem (około 5 minut) i gotowe .

Z innych inspiracji polecam mieć w domu zawsze buraki, cukinię, pieczarki, szpinak i można z nich wyczarować szybkie łatwe dania wegetariańskie.

Buraki dodaję do kasz np gryczanej, ale też mieszanek sałat, do tego pomidor, oliwki, albo ser kozi, olej lniany, ostropest, inne zioła, sok z cytryny i mamy pyszne danie.

Pieczarki z cukinią można podsmażyć razem z pomidorami, przyprawić i mamy pyszne leczo, jak ktoś chce można dodać jakąś kaszę albo makaron razowy

Szpinak wystarczy poddusić z odrobiną oliwy z oliwek i czosnkiem na patelni potem dodać ser np fetę albo mozarellę , można też pomidora , dodać makaron ugotowany wcześniej i danie gotowe.

Ogólnie im prościej tym łatwiej i przepisów wegetariańskich jest mnóstwo, ja lubię książkę właśnie Dominiki, oprócz tego też Jadłonomię, Qmam kaszę, pysznie bez glutenu, vegenerat biegowy i inne z których czerpie inspiracje 🙂

IMG_0897_SMALL

Poniżej trochę zdjęć kuchenno jedzeniowych 🙂

Na zdjęciach ptysie robione z przepisu z thermomixu które mój Kuba sam robił.

I torcik na naszym biszkopcie z kremem z bitej śmietany i mascarpone z owocami. Biszkopt bez cukru z ksylitolem.

I chlebek z mieszanki ziaren i naleśniki malutkie z syropem z agawy i owocami.

IMG_0899_SMALLIMG_0901_SMALL

IMG_0892_smallIMG_0896_smallIMG_0903_smallIMG_0887_smallIMG_0880_smallIMG_0883_small

No i zdjęcia które robiła moja Tosia chodząc z aparatem po ogrodzie babci ja jestem zachwycona ❤

IMG_0944_smallIMG_0941smallIMG_0939_smallIMG_0930_smallIMG_0929_small