Czasami daleko, czasami blisko…

Był okres, że mieszkałyśmy w jednym pokoju, siedziałyśmy w jednej szkolnej ławce, spędzałyśmy wspólnie wakacje i bawiłyśmy się na podwórku razem grając w palanta, skacząc w gumę, siedząc na murku pod domem plotkowałyśmy z koleżankami, w wannie razem kąpałyśmy, Pszczółkę Maję i Misia Uszatka oglądałyśmy, na łyżwach jeździłyśmy i wiele wiele innych rzeczy wspólnie robiłyśmy.

Lata mijały, zmieniałyśmy się, każda z nas inne zainteresowania miała, innych ludzi poznawała

Ja kręcona, piegowata o zielonych oczach, ona ciemne włosy i oczy.

Tak wyglądałyśmy jako małe szkraby:-)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Skończyłyśmy podstawówkę, każda z nas poszła w inną stronę ja do ogólniaka o profilu mat-fiz, ona do liceum ekonomicznego.

Poniżej zdjęcie z okresu liceum

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Każda z nas miała inne zainteresowania, innych przyjaciół, czasami na imprezach, zwłaszcza w okresie 18-tek, bywałyśmy razem. Ona latała w spódnicach mini, ja raczej w spodniach. Ja słuchałam Faith no more, Rage against the machine i tym podobne klimaty, ona raczej muzykę dyskotekową…

Na studiach ja na Politechnikę, ona na Rolniczą..inni znajomi. Ona wakacje nad morzem, ja w górach

Za nią oglądały się tłumy chłopaków, za mną raczej nie. Dopiero po powrocie z Portugalii nabrałam pewności siebie i przewijali się różni chłopacy, a ona wtedy już tylko z jednym przez wiele lat

Ja urodziłam dziecko, ona wyjechała do Norwegii i już tam została. Ja urodziłam córeczkę, ona 3 tygodnie później synka.

Tak się zgrało, tematów wspólnych więcej bo dzieci.

Teraz widujemy się rzadko bo 1-2 razy na rok, czasami rozmawiamy na skype, wysyłamy smsy. Każda ma swoją rodzinę, pracę, życie w biegu, jednak jak się spotkamy pomimo różnic, które były, są i pewnie ciągle będą,  wiemy że jesteśmy osobami dla siebie bliskimi, które zawsze sobie pomogą.

Jako małe dziewczynki tłukłyśmy się czasami, ale też stawałyśmy jedna w obronie drugiej. Gdy biegałyśmy po polach i skakałyśmy przez płoty czasami pomagałam jej przechodzić , a czasami zostawiałam w tyle bo się denerwowałam że mnie opóźnia (co mi zresztą czasami wypomina).

Wiele ważnych spraw w naszym życiu, kłopotów, dobrych i złych chwil przechodziłyśmy wspólnie..

Miniony tydzień spędziłyśmy wspólnie, rodzinnie, pomimo że dzieciaki czasami dawały nam trochę w kość, wieczorami przy winku mogłyśmy w spokoju porozmawiać:-)

W przyszłym tygodniu z kolei ja lecę do niej będę tam z moim P i dziećmi tydzień i potem kolejny tydzień tylko z dziećmi.

A poniżej zdjęcia różne różnorakie (część robiona aparatem, część telefonem)  z naszych wypadów wspólnych,  spacerów, rodzinne, dzieci bawiące się razem, my, pogoda piękna..

Za jakiś czas pokażę Wam zdjęcia z naszej wspólnej sesji zdjęciowej u Maji.

z Monika OLiverem itp_lipiec 20132

z Monika OLiverem itp_lipiec 20134

z Monika OLiverem itp_lipiec 201325

z Monika OLiverem itp_lipiec 201316-001

z Monika OLiverem itp_lipiec 201320

z Monika OLiverem itp_lipiec 201311

z Monika OLiverem itp_lipiec 20133

z Monika OLiverem itp_lipiec 20137

z Monika OLiverem itp_lipiec 20139z Monika OLiverem itp_lipiec 20135-001

z Monika OLiverem itp_lipiec 20138

z Monika OLiverem itp_lipiec 201324

z Monika OLiverem itp_lipiec 201312-001

z Monika OLiverem itp_lipiec 201311-001

z Monika OLiverem itp_lipiec 201322-001

z Monika OLiverem itp_lipiec 201314-001

z Monika OLiverem itp_lipiec 201323-001

z Monika OLiverem itp_lipiec 201319

z Monika OLiverem itp_lipiec 201313

z Monika OLiverem itp_lipiec 201310-001

z Monika OLiverem itp_lipiec 20136

z Monika OLiverem itp_lipiec 201321

z Monika OLiverem itp_lipiec 201315

A na koniec jeszcze tylko Wam pokażę wianek który zrobiłam dla przyjaciółki, która 8 dni temu urodziła malutką Lenkę. Z kolei prezent dla Lenki mam od Olgi, która wydziergała takie śliczne buciki.

z Monika OLiverem itp_lipiec 201317

z Monika OLiverem itp_lipiec 201318

Dobrej nocy Kochani!!

Działkowo, wiśniowo..

Gdy byłam mała prawie każdy weekend kojarzył mi się z wyprawą na działkę, na którą musieliśmy jeździć albo z przesiadkami tramwajem, autobusem i potem jeszcze iść daleko pieszo. Albo rozklekotaną skodą dziadka.

Na działce było dużo drzew owocowych, wielka czereśnia która miała najlepsze owoce jakie kiedykolwiek jadłam, winogrona pnące się wokół trawnika, porzeczki (których nie lubiłam bo ich zbieranie to był cały dzień siedzenia na działce i wracanie do domu wieczorem z rękami czerwonymi i wymoczonymi jak po za długiej kąpieli)

Działka była działką typowo warzywno-owocową z niewielkim trawnikiem, piaskownicą i huśtawką, na której mogłam siedzieć razem z siostrą.

Gdy byłam mała bywałam tam prawie w każdy weekend, latem w wakacje jeszcze częściej, miałyśmy tam znajomych, sąsiedzi wkoło się znali, bieganie na boso po gorącym piasku przed działką, paznokcie całe brudne od ziemi od wyrywania chwastów lub po prostu grzebania w ziemi, marchewki opłukane i jedzone prosto z ziemi, pompowanie wody z pompy, chłodzenie oranżady w studni, gotowanie obiadu na małej kuchence gazowej, powrót do domu umorusana wieczorem z koszami owoców i warzyw..

Mijały lata, coraz mniej czasu żeby jeździć na działkę, odeszła babcia, na działkę jeździł sam dziadek, potem działkę sprzedał za grosze, bardzo żałuję, bo teraz chciałabym ją mieć bardzo.

Na szczęście działkę ma Piotra mama, bywamy tam czasami, a dla dzieci to raj. Wczorajszy dzień spędziliśmy tam, dzieci zbierały porzeczki, wiśnie, podlewały konewką warzywa, zajadały się resztami poziomek i truskawek. Wróciliśmy do domu z wiadrami wiśni, agrestem, porzeczkami, ogórkami, fasolką szparagową, sałatą.

Z wiśni i porzeczek powstały dżemy, a oprócz tego pyszne ciasto na kruchym spodzie z porzeczkami i masą serową. Wczoraj robiłam jedno z bezą ale nie nadawało się do jedzenia i wylądowało w śmietniku (nie wiem czemu spód się nie dopiekł, bezą można by zabić taka była twarda…). Na szczęście dzisiejszy seroporzeczkowiec udany i to bardzo, wypróbowany przez sąsiadki, znajomych 🙂

działka u Piotra mamy_146

 

działka u Piotra mamy_143

 

działka u Piotra mamy_148

 

działka u Piotra mamy_141

 

działka u Piotra mamy_144

 

działka u Piotra mamy_1418

 

działka u Piotra mamy_145

 

działka u Piotra mamy_149

 

działka u Piotra mamy_1417

 

działka u Piotra mamy_1410

 

działka u Piotra mamy_1411

 

działka u Piotra mamy_1415

 

działka u Piotra mamy_142

 

działka u Piotra mamy_1414

 

działka u Piotra mamy_1419

 

działka u Piotra mamy_1412

 

działka u Piotra mamy_1416

 

działka u Piotra mamy_1413

 

Ciasto inwencja własna – spód zwykły kruchy 200 g mąki, 100 g masła, 1 jajko, 1 żółtko i ok 1/2 szklanki cukru. z cukru, mąki, masła kruszonka ugnieciona potem wyrobione z jajkiem. Wsypałam około 1 łyżeczki proszku do pieczenia ponieważ chciałam żeby spód trochę wyrósł. Ciastem wyłożyć formę do tarty. Masa serowa – 20 dkg sera homogenizowanego, 2 jajka, 100 g cukru wymieszać, dodać porzeczki lub inne owoce, wyłożyć na ciasto (na wierzchu posypałam porzeczkami jeszcze i brązowym cukrem i płatkami owsianymi). Do piekarnika 190 stopni około 60-70 min.

A na dżemach wiecie jak przymocować etykietki? Trzeba je posmarować mlekiem i docisnąć do słoika i etykiety trzymają się jakby były na klej:-) Słoiczki udekorowane oprócz tego szarym papierem, zwykłym sznurkiem i naklejkami hand made ze Scandiloft.

Na razie powstały dżemy wiśniowe i wiśniowo-porzeczkowe. W planach jeszcze malinowe z wanilią, czereśniowe…No a jesienią oczywiście powidła śliwkowe.

 

A u Was jakie pomysły na fajne przetwory może coś podpowiecie? Ja w zeszłym roku robiłam jeszcze pomidory suszone i bakłażany w oliwie i czosnku, ale raczej słodkości lepiej u nas schodzą.

 

 

Czuprynka

Jest takie miejsce, którym jesteśmy co jakiś czas kiedy trzeba dzieciom podcinać włoski.

Miejsce, które kiedyś znalazłam w Internecie, miejsce stworzone specjalnie dla dzieci, miejsce które moje dzieci uwielbiają i z chęcią tam jeżdżą.

Pięknie urządzone, przytulne, kolorowe, mama dostaję kawkę, dzieci się bawią, mają obcinane włoski. Kubuś gdy pierwszy raz tam ze mną trafił, nie był zbyt chętny żeby mieć obcinane włosy, ale oglądał sobie bajkę na małym laptopie- Zygzaka  i jakoś poszło bezstresowo.

Teraz sam wdrapuje się na siedzenie. Wczoraj od rana cały dzień był podekscytowany,  że jedziemy do fryzjera o czym poinformowała mnie jego pani przedszkolanka gdy po niego przyjechałam popołudniu.

W Czuprynce pracuje uśmiechnięta i bardzo pozytywnie naładowana dziewczyna (której imię niestety zapomniałam, u mnie kiepsko z pamięcią do imion.:-)

Wczoraj stwierdziła, że jestem bardzo kolorowa i wzięła mnie za artystkę, a jak jej powiedziałam że jestem wykładowcą na uczelni, stawiała na psychologię albo ASP..A to wszystko dlatego że miałam różowe baleriny, dżinsy w różnokolorowe kwiaty z Vero Mody i torbę fioletową w białe grochy:-))

W Czuprynce można kupić sobie książeczki z wydawnictwa Zakamarków i nie tylko, spineczki, opaski do włosów, lalki Lalanki, szampony do włosów dla dzieci, Bajkograjki itp. Ja wczoraj kupiłam dzieciom dwie nowe książeczki – Lenkę iTajemnicę biblioteki. 

Czuprynkę znajdziecie tutaj. 

Za każdą wizytę zbiera się pieczątkę, wczoraj mieliśmy obcięcie gratis bo mieliśmy zebranych 8 pieczątek:-)

czuprynka_11.079

czuprynka_11.078

czuprynka_11.077

czuprynka_11.073

czuprynka_11.076

czuprynka_11.071

czuprynka_11.074

czuprynka_11.072

czuprynka_11.0711

czuprynka_11.075

A to zakupione książeczki:

czuprynka_11.0712

Tajemnica biblioteki to jedna z detektywistycznych części opowiadająca historię Lassego i Maji i ich przygód. Kubuś bardzo ją polubił, wczoraj przeczytaliśmy całą przed zaśnięciem. Jest jeszcze wiele innych tomów, na pewno będziemy je kolekcjonować.

A Lenka piękna książeczka, która mnie zachwyciła treścią, ilustracjami i rudą burzą loków na głowie głównej bohaterki (coś jak ja;-)

Książeczka o przyjaźni (w sumie to jej braku), o tym jak łatwo kogoś oceniamy po wyglądzie, o tym jak każdy z nas potrzebuje kogoś bliskiego, przyjaciela, o tym że powinniśmy siebie akceptować pomimo różnic, pomimo tego, że ktoś jest grubszy, chudszy,  brzydszy, wolniejszy, czy w jakimś sensie gorszy (według nas), to tak naprawdę po bliższym poznaniu może okazać się wspaniałą wrażliwą osobą.. (poniżej wklejam Wam głównie ilustracje, treść poczytacie sobie po kupieniu książeczki)

czuprynka_11.0713

czuprynka_11.0715

czuprynka_11.0714

czuprynka_11.0716

czuprynka_11.0717

czuprynka_11.0718

A na zdjęciach poniżej Kubuś w nowej fryzurze. Wczoraj wracając z fryzjera pojechaliśmy pożegnać się z dziadkami, którzy dziś lecą do mojej siostry do Norwegii na tydzień i wrócą wspólnie za tydzień. Będzie u nas gwarno i wesoło bo siostra z Oliverem który jest wieku Tosi będzie u nas, już się nie mogę doczekać, tak rzadko się widzimy, a ostatni raz widziałyśmy się 9 miesięcy temu…

Dzieci u dziadków miały rewelacyjne zajęcie poszukiwały ślimaków i potem zafascynowane patrzyły jak pełzają po stole:-))

czuprynka_11.0710

czuprynka_11.0719

czuprynka_11.0720

czuprynka_11.0721

 

U nas w minione dni były upały, od wczoraj niestety pada i zimno.

A jeszcze tak było parę dni temu na balkonie…

2013-07-11

A ja ostatnio nadrabiam zaległości książkowe – ostatnio między innymi dwie książki Małgorzaty Wardy – Jak oddech i Dziewczynka, która widziała zbyt wiele..kupiłam je dzięki Julicie i przeczytałam z zapartym tchem. Obie dające do myślenia, pozostające na dłużej..

Poza tym sprzątam (wczoraj przemeblowałam sypialnię, zrobiłam przegląd szafy) . No i zmuszam się żeby pracować tzn pisać doktorat, na razie kiepsko mi to idzie, ale muszę muszę usiąść bo potem jak skończą mi się wolne dni znów w biegu, pędzie nie będzie czasu a deadline mi się zbliża..

czuprynka_11.07

Dziękuję Wam za każdy komentarz i odwiedziny:-)) Ściskam cieplutko!!!

Moje różne pasje…

Mam takie swoje zajęcia, które uwielbiam, które pozwalają mi odstresować się, które lubię robić w wolnym czasie…

Pewnie śledząc ten blog już wiecie, że to między innymi szycie i pieczenie 🙂

Ostatnio zrobiłam tartę cytrynowo-malinową inspirując się trzema różnymi przepisami znalezionymi w necie, zrobiłam własnego mixa biorąc pod uwagę to co mam w domu.

I powstała, pyszna kwaskowa, wyłożona malinami tarta…mniam! Polecam

tarta cytrynowa_lala itp_8.073

tarta cytrynowa_lala itp_8.074

tarta cytrynowa_lala itp_8.077

tarta cytrynowa_lala itp_8.0714

Ciasto: 200 g mąki pszennej (ok 1 i 3/4 szklanki) , 100 masła (pół kostki), 75 g cukru pudru (1/2 szklanki), 1 jajko. Masło pokroić z masłem i mąką, do kruszonki dodać jajko zagnieść, ewentualnie dodać jedną łyżkę zimnej wody zagnieść i na godzinę włożyć do lodówki.

Formę do tarty wyłożyć ciastem, piec 15 min w temp 200 stopni (przed włożeniem do piekarnika nakłuć widelcem i wysypać np fasolą)

Na podpieczone ciasto wyłożyć masę cytrynową

Masa cytrynowa – 250 g sera mascarpone wymieszać z 90 cukru pudru, 2 żółtkami, sokiem z 1 cytryny i skórką obtartą z 1 cytryny (sparzonej wcześniej wrzątkiem), ubić śmietanę 30 proc. (200 ml), wymieszać delikatnie z masą, wyłożyć na ciasto i piec ok 40 minut w temperaturze 175 stopni.

Na upieczone ciasto, wystudzone ułożyć maliny. Najlepiej przed podaniem wychłodzić w lodówce. PYSZNE!

Ostatnio trochę też poszyłam, między innymi znalazłam u mnie na osiedlu w sklepie papierniczym filcową lalę do szycia samodzielnego, lala Marysia powstała wczoraj i Tosia ma teraz nową lalkę z którą chodzi do przedszkola (dziś nawet śpi).

Były jeszcze inne i jeśli chcecie coś sami zrobić dla swoich dziewczynek małych to polecam! Kasia z Krainy deszczowców pisała mi że taką samą szyła dla swoich córeczek:-) Szok że w Anglii też takie mają.

Dziś uszyłam też 2 rozgwiazdy i muszlę które zamieszkały na półce w jednej łazience:-)

tarta cytrynowa_lala itp_8.072

2013-07-09

tarta cytrynowa_lala itp_8.0713

tarta cytrynowa_lala itp_8.0712

tarta cytrynowa_lala itp_8.079

tarta cytrynowa_lala itp_8.0716

tarta cytrynowa_lala itp_8.0715

W planach mam szycie obrusu nowego i zasłonki, i dla Tosi spódniczki, i dla mnie też..ale dzień ciągle za krótki…

A poniżej trochę zdjęć moich szkrabów małych itp:-))

tarta cytrynowa_lala itp_8.0717-001

tarta cytrynowa_lala itp_8.0710

tarta cytrynowa_lala itp_8.0711

tarta cytrynowa_lala itp_8.075

Dziękuję Wam za każdy komentarz i odwiedziny:-))

Wspaniałego lata! Ściskam!!! Buziaki

Niby małe rzeczy a cieszą…

Czasami wystarczy coś małego, drobnego, coś co dostaniemy, kupimy, znajdziemy

Coś co poprawia nam nastrój, cieszymy się jak dzieci, uśmiech pojawia się na twarzy

Ostatnio dziwnym trafem dowiedziałam się, że wygrałam pewną nagrodę od Przytullale

Jak opowiem Wam jak się to stało … sama się śmieje się z siebie teraz

Otóż pewnego dnia stwierdziłam, że ciekawa jestem co wyskoczy w necie jak sobie wpisze w google „Asia Oleśków – Szłapka”, no wiem wiem próżna jestem:-)

No i wyskoczyło mi między innymi na na fb w kwietniu wygrałam nagrodę o czym wiadomość jakoś przegapiłam..odezwałam się niedawno pewna że już pewnie nieważne bo tyle czasu minęło, ale nie przyszła do mnie paczuszka i przysłany został  piękny fartuszek dla Kubusia (Tosia ma swój inny już). Niby mała rzecz a cieszy…

Po powrocie z Porto dzieci stęsknione za mną, a ja za nimi. I wiecie że czasami chyba trzeba się trochę za sobą stęsknić

Bo od razu każda chwila spędzona wspólnie jest jakaś lepsza, buziaków na dobranoc więcej, uścisków i przytulasów nie ma końca i też ja, jak sobie usiądę i czasami patrzę z boku na biegające dzieci, rozkrzyczane, roześmiane, zapłakane, naburmuszone, smutne, wesołe…patrzę i patrzę i cieszę się że już je mam koło siebie, że jesteśmy razem, nawet pomimo fochów, nastrojów i różnych humorów

Bo stęskniłam się za nimi strasznie a i one podobno nieswoje były, zwłaszcza Tosia (dla niej to pierwszy raz kiedy na tak długo wyjechałam sama bez nich). Więc póki co nie wybieram się nigdzie sama, wakacje z nimi, weekendy z nimi, popołudnia, wieczory, poranki..

Ale tak już musimy być, że czasami się rozstajemy, żeby potem ze zdwojoną siłą docenić to co mamy, cieszyć się z kolacji zjedzonej razem, ze spaceru, wspólnie zjedzonych lodów w parku,  wspólnego rysowania, podlewania kwiatów na balkonie, słodkiego ciężaru niesionego do łóżeczka, wycałowania małych stópek, rączek, brzuszków,  budzenia się w środku nocy w objęciach małego uścisku, wspólnego pochłaniania czereśni kilogramami, ugniatania i wycinania kopytek na obiad i wielu wielu innych drobnych spraw, czynności, chwil, które często mijają niezauważenie, a które czasami zauważamy bardziej, wyraźniej kiedy nam ich na jakiś czas zabraknie

A i mój P czasami gdy od siebie odpoczniemy potrafi że czuję się piękniejsza, bardziej kochana ..I jakoś tak lepiej jest

Codzienność oczywiście ma swoje prawa ma i kłopoty problemy nie odchodzą pomimo tych dobrych, szczęśliwych momentów

I w najbardziej niespodziewanym momencie odezwie się i woda ciepła przestanie z kranu lecieć, wypłatę z pracy nie przeleją całej i rachunek za roaming przychodzi kosmiczny bo Iphone się łączy z Internetem z automatu o czym szalona nie pomyślałam i babcia ląduje w szpitalu …Ale przecież wszystko musi się ułożyć, wierzę w to, choć z nerwów żołądek ściśnięty i od myślenia głowa pęka czasami

To trzeba silnym być  i do przodu iść, bo będzie dobrze, musi, w końcu jesteśmy razem, mamy siebie i dzięki temu lepiej jest.

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 20132

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 20131

Z nowych nabytków mamy kredki kamyki polecone przez mamę Kredkową tutaj. Kupione i razem z papierowym miastem dotarły jak byłam w Porto.  Super są, pięknie zapakowane i małe rączki umieją je złapać i z zapałem malować, rysować, kolorować…

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 20138

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 201310

 

IMG_1481

 

A tutaj na zdjęciach poniżej Plac Wolności w Poznaniu gdzie zawisły najważniejsza słowa w życiu dziecka, wystawa w ramach Biennale Sztuki dla Dziecka. Byłam tam z Kubą odbierając paszporty dla niego i Tosi i bardzo nam się spodobało, porozwieszane hamaki, napisy i ogródek w paletach, w których został urządzony na placu.

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 201311

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 201314

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 201312

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 201313

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 201315

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 20134

 

A na zdjęciach poniżej wygrany fartuszek i smakołyki kupione w Marks & Spencer i paczuszka ze Scandi Loft, w której dotarły do mnie między innymi nagrody wreszcie dla Kamili która jeszcze nie dostała notesu i Agnieszka która czeka na słomki, w poniedziałek wyślę do Was paczuszki!!

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 20135

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 20136

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 20137

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 201317

 

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 201318

Plac Wolnosci z Kubą, stary rynek wszyscy_lipiec 201316

 

Miłego weekendu Wam wszystkim życzę, jak najmniej kłopotów i trosk a za to dużo momentów, chwil dających energię i radość:-)

 

Porto_relacja zdjęciowa:-)

Dzisiejszy post zdjęciowy głównie

Bo zagoniona jestem, zlecenie pilne kończę i nie mam czasu usiąść i więcej opisać, ale może w kolejnym poście dodam więcej moich wrażeń

Ogólnie był to dla mnie wyjazd bardzo ważny, bo byłam w Porto 12 lat temu podczas Erasmusa, część rzeczy się nie zmieniło, część sobie przypomniałam. Porto to miasto pięknych zabytków, kościołów, budynków, parków, kamienic, domków, uliczek..są miejsca które zachwycają, ale też takie które przerażają trochę

Widać że wiele domów wymagałoby odnowy, w niektórych miejscach przydałoby się posprzątać, ale pomimo tego miasto ma swój niewątpliwy urok, którego trudno szukać w dużych metropoliach. A spacerowanie po jego uliczkach, wąskich uliczkach pozwala się przenieść do ubiegłego wieku, zapomnieć o postępie cywilizacyjnym, metrze, wieżowcach i przenieść się wręcz w baśniowy świat.

Mi się Porto bardzo podoba, ludzie otwarci, weseli, ceny bardzo przystępne, pyszne wino, jedzenie (może poza tradycyjnym jedzeniem francesinha czyli coś w rodzaju ogromnej kanapki z jajem sadzonym na wierzchu zanurzonej w sosie pomidorowym i obłożonej frytkami:-) ale już różne odmiany bacalhau (dorsza z warzywami, jajkiem itp) bardzo mi smakują.  Poza tym owoce, sałatki, różnorakie owoce morza, ciasta itp.

Spacerując uliczkami Porto można spotkać mnóstwo stolików stojących przy ulicy, na placach gdzie można posiedzieć, porozmawiać i napić się wina , niepowtarzalny klimat ma dzielnica nad rzeką Douro tzw Ribeira to najstarsza część miasta, przez rzekę prowadzą piękne mosty i też nazywa się Porto miastem 6 mostów. Jest też kolejka linowa która trochę mnie zaskoczyła.

Będąc w Porto oczywiście nie sposób nie pojechać nad Ocean, my dostałyśmy się tam metro i spędziłyśmy kilka godzin na plaży.

Jedynym minusem całej wyprawy była wyczerpująca podróż bo musiałam jechać busem do Berlina skąd miałyśmy samolot do Brukseli i dalej do Porto, przesiadki, godziny oczekiwania, wyjazd o 1.30 w nocy i powrót o 3 w nocy…

Poniżej kolekcja zdjęć których zrobiłam mnóstwo:-)

Porto 26_292

 

Porto 26_298

 

Porto 26_293

 

Porto_251

 

Porto 26_294

 

Porto 26_295

 

Porto 26_296

 

Porto_252

 

Porto_253

 

Porto_254

 

Porto_255

 

Porto_256

 

Porto_257

 

Porto_258

 

Porto_259

 

Porto_2510

 

Porto_2511

 

Porto_2512

 

Porto_2513

 

Porto_2515

 

Porto_2516

 

Porto_2517

 

Porto_2514

 

Porto_2519

 

Porto_2520

 

Porto_2521

 

Porto_2522

 

Porto 26_297

 

Porto_2524

 

 

Porto

 

Porto_2523

 

Porto 26_299

 

Więcej Wam opiszę może w jeszcze jednym poście:-)

Na razie miłego oglądania zdjęć!!

Uściski, miło być znowu spowrotem:-))