Wreszcie wiosna!

Wreszcie przyszła wiosna, dawno nas tutaj na blogu nie było, wiem, ciągle coś i jakoś nie było kiedy posta napisać.

Od kwietnia obiecuję poprawę będzie nas więcej i częściej. Pokażę Wam nasze zmiany w domu,inspiracje książkowe i kulinarne itp itd.

Co u nas, dzieci rosną mają już półmetek roku szkolnego za sobą, chłopiec z niecierpliwością czeka na wycieczkę do Torunia, na którą jadą z klasą w przyszłym tygodniu gdzie czeka ich jeden nocleg w forcie. Zapowiada się niezła przygoda. Z kolei dziewczynka też ma wycieczkę , ale dopiero w maju na jeden dzień też do Torunia.Od kilku dni wreszcie odeszły mrozy i zimowe pogody i mamy piękną słoneczną pogodę, na razie przez pracę nie miałam czasu odgruzować balkonu, ale zbieram się i może do końca tygodnia się uda…u Was pewnie już piękne kwiatki zasadzone:-)

W wolnych chwilach poza pracą ostatnio wkręciłam się z crossfit skończyłam cykl tzw on ramp, podczas którego parę razy ducha wyzionęłam, ale mega pozytywnie się potem czułam.  I teraz jeśli mogę staram się 2-3 razy w tygodniu być na treningach chociaż wczoraj miałam przerwę bo w sobotę okazało się, że można zamknąć bagażnik na swoim nosie i mam plastroszwy i dochodzę do siebie..masakra nie wiem jak ja to zrobiłam. Wyglądam jak po niezłej walce bokserskiej i pod okiem jeszcze wykwitł cudny fiolet.

Dlatego też mam przerwę w basenie aż się nos nie wyleczy. Bo oprócz crossfitu jestem 3 razy w tygodniu na basenie i doskonale mojego kraula.

Ponieważ dawno nas nie było zdjęcia z naszych ferii w górach kilka wklejam, byliśmy w Zieleńcu i całe dnie spędzaliśmy na stokach bo pogoda była mega fajna, jedyny minus to ilość ludzi na stokach i kolejki przy wyciągach. ale odpoczęliśmy i naładowaliśmy akumulatory.

fcvebdav

dav

dav

davdav

dav

dav

sdr

Ogólnie tęsknimy już za wakacjami, codzienne budziki, wszystkie weekendy w pracy męczą mnie już. Marzy mi się lenistwo i laba, ale jeszcze trochę. W perspektywie weekend majowy i trochę odpoczynku.

Aktualnie jesteśmy na etapie poszukiwań butów ,na zalando się trochę obraziłam bo nie wiem dlaczego ale buty od nich szybko się niszczą, cenowo też nie mają fajnych promocji. Odkryłam ostatnio stronę  https://1but.pl/  i będziemy od nich zamawiać buty wiosenne. Na razie wybieram jakie..np dla chłopca waham się Adidasami,New balance i Nike, musimy z chłopcem usiąść i wybrać:-). Będziemy testować i damy znać:-)

Ponieważ wiosna przyszła pora odświeżyć szafy, w planach przegląd wszystkich ciuchów, żeby zobaczyć co wydać komuś kto potrzebuje, co jeszcze nosić i wreszcie może znajdę czas żeby uszyć spódnice których wzór dawno temu zapisałam..Inspiracji szyciowych mam jeszcze kilka innych poniżej zdjęcia .

newnew2new3

new4new5new6

A poniżej jeszcze trochę naszych kadrów i ściskamy Was ciepło i wiosennie:-)

IMG_0362_SMALLmdedavdavfcvebfcvebsdrdavdavsdr

Są takie dni

Są takie dni, że od samego rana obojętnie co, mała pierda nas wkurza. Wstajemy rano i okazuje się , że złośliwy los zamknął nam drzwi, które zwykle otwarte i z impetem nabijamy sobie guza idąc do łazienki, potem kąpiel niby prosta i nieskomplikowana czynność, ale mydło może się skończyć, szampon nalecieć do oczu, lub nagle okazuje się że zapomnieliśmy domknąć kabinę lub co gorsze nie możemy jej zamknąć bo mąż od roku naprawia i pół łazienki zalane. No ale dobra wycieramy, ubieramy się,  majtki jakieś dziwne po ciemku wybrane te co już 10 lat w szufladzie leżą i cisną tu i tam, ale czasu nie ma do pracy trzeba się szykować, śniadanie dzieciom uszykować więc idziemy już w tych cisnących (ale nie polecam bo cały dzień o sobie przypominają..)

Potem szykujemy śniadanie dzieciom do szkoły i okazuje się że chleba prawie nie ma bo mąż w wilczym głodzie nocnym skonsumował prawie cały. No ale jest jakieś chrupkie pieczywo, banany, aktimele jakoś daje się powkładać coś do śniadaniówek dzieci. Kawa jest o pyszna i nawet mleko sojowe więc nie jest tak źle, jakiś pozytywny akcent też się zdarza.

Potem budzimy dzieci, oczywiście wyzwanie niezłe, bo tak jak w weekend wstają czasami przed 7 i czytają, bawią się tak w tygodniu godzina taka to środek nocy i nie mają siły, nie chce im się, ale zależy od dnia czasami udaje się i szybko ubrane. Choć ubranie się ,zjedzenie śniadania, umycie zębów i wyjście o czasie z domu graniczy z cudem, jeszcze żeby było jedno dziecko może byłoby łatwiej, ale przy dwójce która w międzyczasie jeszcze się kłóci, chlapie wodą, przepycha do ubikacji itp itd..bywa gorzej. Nie wiem jak to ogarniają Ci którzy mają 3, 4,5 dzieci…Podziwiam:-)

Na ulicach też nagle okazuje się , że gdy śnieg pada, deszcz lub czasami nie wiadomo dlaczego nagle korki mega i drogę którą zwykle pokonujemy w 20 minut jedziemy godzinę, oczywiście wtedy wiele planów wali w łeb bo nie zdążymy i cały plan dnia się zmienia..

W pracy też różnie bywa, czasami miło, a czasami ktoś marudzi, studenci wysyłają maile z setkami dziwnych pytań, koniec semestru się zbliża i pojawiają się na zajęciach studenci zaginieni którzy przez cały semestr nie mieli  czasu dojść na zajęcia bo było tyle ciekawszych zajęć ale teraz w niedzielę ostatni zjazd pojawiają się, tak byli umierający, chorzy, dziś nie prezentować projektu nie mogą bo są tak przeziębieni że ledwo oddychają, albo dlatego dopiero się pojawili na zajęciach bo to wina dziekanatu że dopiero ich przepisał na ten kierunek studiów..Niektórzy lepiej żeby nic nie mówili, bo zapach w powietrzu wskazuje na udaną imprezę sobotnią a może nawet już niedzielną…Niektórzy chcąc się przypodobać mówią takie bzdury że nie pozostaje nic innego jak nie komentować i nie patrzeć i odliczać sekundy żeby już dali spokój. Na szczęście to ostatni zjazd i perspektywa wolnych dni.

Więc wracamy do domu a tutaj sodoma, po piątkowych porządkach zero śladu, poza tym ulubione stare krzesło po dziadku z ułamaną nogą (tak tylko przypadkiem to się stało..), na ziemi ilość jedzenia wskazująca że talerze czy inne naczynia to przeżytek, nie wspomnę o stole. naczynia w zlewie kipią bo przecież zmywarka zajęta czystymi więc miejsca nie ma….I tutaj można by wymieniać jeszcze..Ale po co się denerwować

W takiej sytuacji dobrze mieć wino w lodówce i ulubioną książkę. I wziąć kąpiel, nasmarować się ulubionym balsamem, i spakować torbę na trening żeby w poniedziałek poćwiczyć, zaplanować kolejny tydzień co zrobimy dla siebie, jak już musimy to posprzątać i ogarnąć dom, bo przynajmniej ja tak mam, że w porządku dobrze się czuję, a jak wszystko porozwalane to mnie nerwica bierze straszna…No ale jak posprzątamy to ubrać te ulubione dresy, zapalić świeczki jak je lubimy, książkę poczytać czy po prostu usiąść i posta napisać lub pooglądać zdjęcia na instagramie i poczytać co na naszych ulubionych blogach słychać, no albo też przytulić się do tej drugiej połówki , jeśli byliśmy wredni wyjątkowo to przeprosić że to przez to że wiele spraw do d.. dziś było..

Ale co tam nie zawsze tak jest, czasami wszystko się układa lepiej. Może trzeba się pozytywniej nastawić , nie wiem 🙂

I taki post na dziś..Tak sobie popisałam. Uściski dla Was 🙂

IMG_0360_smallIMG_0598_smallIMG_0601_smallIMG_0602_small

IMG_0604_smallIMG_0607_small

IMG_0610_smallIMG_0612_small

Święta , święta i po świętach i nowy rok..jaki będzie zobaczymy..

Święta minęły, pewnie gdyby nie moje dzieci wielu rzeczy nie chciałoby mi się tak zorganizować, zaplanować, domu ustroić, prezentów pakować, ale dzięki tym małym (choć w sumie już nie takim małym) dzieciom moim kochanym  nockę zawaliłam żeby prezenty im zapakować, już w październiku prezentów szukałam, starałam się tym razem wspólnie z nimi uczestniczyć w tworzeniu listów do Mikołaja żeby wiedzieć o czym marzą, na szczęście mam kochane dzieci i mój budżet był wstanie sprostać ich marzeniom, chłopiec chciał książki, książki i kulki magnetyczne , dziewczynka też książkę, zestaw do rysowania spiral, papugę (ale zamieniliśmy ją na lalkę nauczycielkę Natalię która mówi i śpiewa po polsku i angielsku) i szachy i warcaby.

Oprócz tego pod choinką też czekały na nich gry w domu i u dziadków – Mastermind and Who I am.

Obie super i w święta graliśmy zaśmiewając się zwłaszcza przy Zgadnij kim jestem, w którą grały dzieci, ja i nawet dziadek. Było prześmiesznie:-)

Szkoda że pogody zabrakło zimowej, świątecznej, a zamiast tego za oknem deszcz i plucha, ale jeden dzień się udało, że pogoda była fajna i pojechaliśmy do miasta oglądać żłobek w kościele Franciszkanów, przejść się po Starym rynku i wypić kawę w McDonaldzie bo wszystko ze względu na święta było pozamykane.

Na stole gościło u nas wiele potraw, z moich dziecięcych lat były niektóre inne np karp po żydowsku w szarym sosie, w tym roku za to była ryba zapiekana w czosnku i maśle, ryba po grecku, kapusta (bigos świąteczny) w wersji vege wg przepisu Vegenerata Biegowego – pyszna ! przepis TUTAJ

Były też śledzie po chłopsku, i wersja z czarnuszką, i zapiekane w occie..i ryba dorsz pieczona, i karp (chociaż to tylko teściowa lubi jeść bo nikt inny nie lubi takiej). I zupa barszcz robiony na własnym zakwasie z uszkami.

Z ciast mieliśmy sernik tradycyjny bez żadnych dodatków tylko ser , jajka itp. W stylu jak TUTAJ Było też ciasto marchewkowe z orzechami, cynamonem – też pyszne 🙂 No i oczywiście wspólnie pieczone z dziećmi i dekorowane na bazie roślinnych barwników (można kupić tutaj w przyprawa.pl polecamy!)

Trochę przez to, że nie były to w pełni święta rodzinne (całej rodziny) z różnych powodów , nastrój miałam taki sobie, ale dzięki dzieciom wyszło naprawdę świątecznie i magicznie, bo jednak patrzenie na święta przez pryzmat oczu dzieci wszystko zmienia, ich emocje, radość, szczęście całym sobą, są nie do podrobienia, my dorośli już tak nie umiemy, a szkoda…

Poniżej trochę naszych kadrów 🙂 ❤

Na wielu zdjęciach chłopca brak bo pozowanie to obciach 😉

IMG_0445_dopostu_SMALLIMG_0447_do postu_SMALLIMG_0448_do postu_SMALLIMG_0449_do postu_smallIMG_0455_do postu_smallIMG_0457_do postu_smallIMG_0458_smallIMG_0459_do postu_smallIMG_0461_SMALLIMG_0462_do postu_smallIMG_0463_smallIMG_0464_do postu_smallIMG_0467_do postu_smallIMG_0468_do postu_small

IMG_0477_SMALL

IMG_0489_do postu_smallIMG_0494_do postu_smallIMG_0496_do postu_smallIMG_0499_do postu_smallIMG_0507_do postu_smallIMG_0525_do postu_smallIMG_0547_do postu_smallIMG_0550_do postu_smallIMG_0564_do postu_smallIMG_0567_do postu_smallIMG_0578_do postu_smallIMG_1045_SMALL

A co na zdjęciach moja i Tosi cudna sukienka zielona od miszkomaszko dostępne wkrótce:-)

co jeszcze fajna mega big torba od ushmama ale następną chyba uszyję sama bo ich ceny ufff

wianek ten i inne od róbotka ręczna i wspaniała Paulina która tworzy cuda 🙂 Można ją znaleźć na Instagramie – KLIK

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla Was, pamiętajcie że pomimo codziennego biegu trzeba myśleć też o sobie, może to trochę egoistyczne , ale dla zdrowia psychicznego własnego, rodziny, dzieci, otoczenia , naprawdę warto

Ja zaczęłam detoks noworoczny:-) dieta itp. Poza tym wracam do treningów, basen jest ciągle (na szczęście) , no i treningi z trenerem od piątku znów 🙂 Uściski miło że niektórzy tu wpadają. Jeszcze milej jak zostawicie po sobie znak i będę wiedziała że nas czytacie

Co wkrótce…

Co czytamy.zarówno matka jak i dzieci

jak mieć magiczną wodę w domu

jak oznaczyć dzieciom różne ich rzeczy

jak uszyć spodnie dresowe ze ściągaczami:-)

 

 

 

 

 

 

 

Już niedługo grudzień _trochę inspiracji

Już niedługo grudzień, u nas będzie kalendarz adwentowy,  jaki pokażemy w grudniu 🙂

Przeglądając różne strony , pinterest i nie tylko zebrałam dla Was garść inspiracji świątecznych, dekoracyjnych, adwentowych..

Ja lubię prosto, naturalnie, w stylu niewymagającym mnóstwa ozdób.Zresztą sami zobaczcie może coś się Wam spodoba i dalej zainspiruje …

1aa4cc6e2c232b4858f212f80009244737c52ee5bdf65d7c3f38341dd19b4516d9eb19cf094983fb300f50c26a586214d66a92b5a4e259dcf271414d1ee2069ed9a1b2e7d797c8b9966cfef2bd88106c37e861d96e3f43411845f3d6341d5f4f253aab5306eeaa73b10c3594bf1eee6a

54c0515c1cbbe546e4f2ef116b92b36ff202dfa007868593bcbbbae1c8f0a61ff72cda845b4ff6b9d8d09858da8ca92dcae6f1a518aefe57afa515fd562814c0

c54d22416a34554705d7701341f201e4b756a20dfdf5a1eebd797edf6650f0e10004559d4d344124deea8f3afcae775c3493d2d6f70175197e98a9448309b9ac719f446c951a60605c3e98f375373e9e32fbd1dd48e81bc28412a37357b6ccb79aa98ed6522200a6a1fa987bb915efb66d98535222723162e0a383fe9cc69802aa06cb43a004bec840bd3c1a5ff4bc52

c385e0adb697cb0ced2bff566e2c1f3c

554418d4601c9efe0568d3d01530ce8b

372103b8ab31d9429f2dd5b9101f3be6

85054337c88a4c3c42b894ad4dbce8e2--christmas-room-christmas-living-roomsdiy-minimal-christmas-tree-alternative-151116-300-03a-800x533twocraziesoneblog-december-2014-hang-the-green-in-middle-and-add-some-small-christmas-decorations-thats-that-enjoy-your-home-made-wall-decoration_christmas-decorations-on-a-wall_apartmen

27-wonderful-paper-and-cardboard-christmas-decorations

Część inspiracji handmade, więc do dzieła, działajcie 🙂

Ściskamy!

 

 

Zupa Ramen i inne pyszności

Jakiś czas temu zobaczyłam w Internecie że przewija się temat zupy Ramen. Zaczęłam o niej czytać, że jest to tak zwana japońska zupa mocy, że są jej różne wersje mięsne i wegetariańskie. Ponieważ nie jem mięsa znalazłam przepis w wersji z książki Wegan Nerd – trochę ją zmodyfikowałam i powstała nasza własna. Mi smakowała bardzo, dzieciom mniej bo trochę smaki anyżu i imbiru w niej im nie odpowiadały.

Żeby zrobić zupę ramen potrzebujemy w naszej wersji:

marchew- 2-3 sztuki, por, seler naciowy, 2 pietruszki, cebulę w skórce opaloną nad ogniem lub upieczoną w piekarniku, seler i pietruszkę zielone części, czosnek (2 ząbki), imbir, anyż, 3 ziela angielskie, kilka pieczarek i kilka suszonych grzybów, ciemny sos sojowy (2 łyżki), 1/4 główki białej kapusty, 4 liście laurowe, sól, 3 litry wody.

Plus po ugotowaniu rzodkiewki, tofu lub gotowane jajka, świeży szpinak, pietruszka świeża i może być kukurydza
Wszystkie składniki oprócz tego co po ugotowaniu obieramy kroimy na mniejsze części zalewamy wodą i gotujemy na wolnym ogniu. W oryginalnym przepisie jest aż 8 h, ja gotowałam około 4-4.5 h na małym ogniu. Wyjmujemy przyprawy, dodajemy makaron (może być japoński, albo ryżowy , albo inny jaki lubicie), pokrojoną rzodkiewkę i liście świeżego szpinaku, podsmażone tofu lub ugotowane jajka, pietruszkę i gotowe 🙂

IMG_20170829_140717_do postu_small

IMG_20170829_135731_do postu_small

21151514_843014055876751_7216263878020563511_n_do postu_SMALL21192152_842404425937714_1743880552730710095_n_do postu_small

Zupa w lodówce może stać kilka dni, możecie też wywar zamrozić i mieć na zaś 🙂

Z innych pysznych rzeczy jemy ostatnio bułeczki z jabłkami albo powidłami śliwkowymi. Przepis dostałam od mojej koleżanki. W przepisie bazujemy na przepisie na ciasto drożdżowe z White Plate (jeśli chcecie można dodać mleko roślinne)- KLIK.

A nadzienie albo podsmażamy pokrojone jabłka z odrobiną cukru trzcinowego, cynamonem, wodą, masłem aż zmiękną i nadzienie gotowe. Albo też wkładamy powidła śliwkowe własnej roboty (w ostateczności mogą też być kupne),  których a propos musimy dorobić lada dzień bo śliwki jeszcze są.

Pieczemy też pyszny chleb orkiszowy bazując na przepisie z Thermomixa- jest przepyszny !- PRZEPIS TUTAJ

IMG_9859_do postu_smallIMG_9858_do postu_smallIMG_9856_do postu_small21192424_844147772430046_6307236422894442626_n_do postu_smallgotowanie ramen chleb itp_wrzesień 20171_do postu_smallfcveb

Jeśli nie macie pomysłu na szybki i pyszny obiad polecamy placki ziemniaczane, moje dzieci się zajadają, podobnie jak naleśnikami 🙂

IMG_20170830_134413_SMALLIMG_9867_do postu_small

Teraz co prawda zaczęła się szkoła, i obiady będą częściowo jadać w szkole, ale też będę im robić inne pyszności w domu.

U nas ważny okres dziewczynka poszła do 1 klasy i jest bardzo tym faktem podekscytowana. Chłopiec z kolei już 4 klasa więc też zmiana. Więc zobaczymy jak to będzie, trzymam za nich mocno kciuki i wierzę że wspaniale sobie dadzą radę.

Miniony tydzień upłynął nam pod hasłem remontów w szkole chłopca, teraz odpoczywam, ładuję akumulatory przed nadchodzącym nowym semestrem, musze przygotować się do zajęć, i od przyszłego tygodnia ruszam z pracą.

IMG_9863_do postu_smalldavgotowanie ramen chleb itp_wrzesień 2017_do postu_smalldavfcveb

Tych co nas jeszcze czytają czasami pozdrawiamy ciepło i ściskamy 🙂 :-*

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szparagi, maliny i takie tam

Ostatnio trochę eksperymentowaliśmy w kuchni, wyszło danie obłędne, przepis podpowiedziała mi przyjaciółka wypróbowałam i wyszło ekstra

Szparagi zielone, makaron tagliatelle, maliny świeże, ser pleśniowy blue, śmietana lub mleko i pyssszne danie.

W kuchni urzędowałam z dziewczynką a chłopiec nam pstrykał zdjęcia o czym nawet nie wiedziałam, więc matki tyłek na zdjęciach w pełnej okazałości.

Co do przepisu to jest podobny TUTAJ 

jak chcecie spróbować polecam pyszne! U nas ten przepis wyląduje w książce kucharskiej którą na pożegnanie pani w przedszkolu.

Co poza tym powstały mufiny z czekoladą. Bo dzieci bardzo chciały.  mega szybkie też dzięki thermomix

Przepis jak zrobić no tutaj , ale też bez thermomixa można ogarnąć bez problemu.

IMG_9780_do postu_small

IMG_9740_smallIMG_9743_smallIMG_9745_smallIMG_9746_smallIMG_9748_smallIMG_9751_small

IMG_9757_smallIMG_9759_smallIMG_9762_small

 

IMG_9773_small

 

IMG_9756_smallIMG_9755_smallIMG_9772_smallIMG_9771_small

Z innych spraw mamy piękne nowe krzesła w domu szare z drewnianymi nogami, zakochałam się w nich i jakie wygodne, tylko 3 bo podoba mi się mix z tymi co już mieliśmy, z fotelem moich dziadków i krzesłem też, plus przemalowane krzesła z ikei

A krzesła mamy z Sofa&Friends  gdzie można znaleźć dużo skarbów .

IMG_9779_do postu_smallIMG_9778_smallIMG_9776_smallIMG_9775_smallIMG_9774 small

Uściski dla Was, mamy tez opóźniony post z Dziecka na warsztat ale ostatnio nie ogarniam!

Tyle spraw na głowie że szok, ale będzie dobrze, musi 🙂

 

Wielki dzień chłopca

Wczoraj wielki dzień chłopca, poprzedzony przygotowaniami, spowiedzią, chodzeniem do kościoła, trochę stresem czasami zwłaszcza przed pierwszą spowiedzią, potem przymierzaniem alby i dylematem jak zawiązać ten sznurek w pasie, oprócz tego były zaproszenia dla gości, nie wszyscy bliscy mogli dotrzeć, ale niektórzy bliski dotarli co bardzo ucieszyło chłopca i mnie też.

Pogoda w sobotę przestraszyła bo zimno i wiatr ale w niedzielę jak na życzenie piękne słońce, ciepło, więc nawet kawę można było wypić u dziadków na ogrodzie.

Większość osób komunię robi w restauracjach, wydając nie wiadomo jaką fortunę, ja zaplanowałam że będzie w domu, gości nie było zbyt wielu więc się zmieściliśmy, plany trochę mi pokrzyżowała sobota w pracy, ale udało mi się upichnić smakołyki wieczorem i w nocy 🙂

Ponieważ komunię robiliśmy w domu trochę go udekorowałam na stole były serwetki, pudełeczka na cukierki dla gości, specjalne serwetki na sztućce, wszystko za niewielkie pieniądze kupione u złotego anioła, gdzie mają chyba wszystko co by się chciało.  Wspólnie z dziećmi wieszaliśmy balony, wkładaliśmy cukierki do pudełek i mieliśmy wielką frajdę.

Dzień wczorajszy był wyjątkowy bo to nie tylko komunia chłopca, ale też moje urodziny i to 40te, kiedy to zleciało, w ogóle się nie czuję na swoje lata, i jeszcz niektórzy mówią że nie wyglądam 😉

Ale wracając do dnia wczorajszego, chłopiec spięty, ubrany w albę pomaszerował do kościoła, msza była kameralna bo tylko 9 dzieci miało komunię, ksiądz podzielił komunie na 5 różnych tur i ja specjalnie zapisałam Kubę do  najmniejszej grupy (poza tym data mi się spodobała, . Dzięki temu rodzina miała gdzie siedzieć i nie było tłumów w kościele. Wszystko przebiegło pięknie, zdjęcia z kościoła dodam, jak je dostaniemy od pani fotograf, póki co zdjęcie rodzinne przed kościołem i parę z wczorajszego dnia.. który chłopiec podsumował że było super!

Wzruszyłam się, to mój mały chłopiec już taki poważny i już komunia. Biały tydzień też mamy skrócony i od środy do piątku będziemy chodzić, ksiądz dał dzieciom odpocząć po wrażeniach dnia wczorajszego.

Zdradzę Wam co zrobiłam do jedzenia więc co do menu i jego kulis, na stole to po naradach z przyjaciółką która miała komunię 2 tygodnie temu zrobiłam roladę szpinakową z serkiem chrzanowym (przepis zmodyfikowany bez łososia wędzonego) bo był łosoś pieczony w maśle i czosnku; rolady wołowe w wersji prowansalskiej z fetą, suszonymi pomidorami i cukinią oraz w wersji tradycyjnej z szynką parmeńską, żółtym serem i ogórkiem kiszonym. Był też schab pieczony wg przepisu z kwestii smaku.

I były szparagi, brokuł, babeczki kruche słone z nadzieniem z awokado, ogórka kiszonego i pomidórów malinowych z czarnuszką i olejem lnianym.

A na deser- tort naked :-) ze strony moje gotowanie – wyszedł pyszny

I ciasto czekoladowe i z galaretką. Zdjęć jedzenia oprócz tortu brak bo z wrażenia nie zrobiłam. chciałam porobić więcej zdjęć na obiedzie w domu, ale też się zagapiłam….

Przed samym wyjściem do kościoła okazało się że zapomniałam żeby Kubie kupić eleganckie buty  ufff.
Dziewczynka dostała nową sukienką i lakierki a o chłopcu i butach jakoś zapomniałam, ze dużo tego wszystkiego było na głowie…

18620057_1740282412654350_5821914189624519449_n_SMALL18582029_1740282259321032_8571596937815972331_n_SMALLIMG_9715_do postu_SMALLIMG_9716_do postu_SMALLIMG_9737_do postu_smallIMG_9736_do postu_SMALLIMG_9735_do postu_SMALLIMG_9719_do postu_SMALLIMG_9720_do postu_SMALLIMG_9723_do postu_SMALLIMG_9725_do postu_SMALLIMG_9728_do postu_smallIMG_9732_do postu_smallIMG_9739_small

 

_DSC9457_small_DSC9547_small_DSC9673_smallDSC_0645_small

I jakie wnioski na przyszłość trzeba częściej się spotykać w gronie rodzinnym, bo dni tak szybko lecą.. Dziś były urodziny mojej babci której już od 22 lat nie ma z nami, pojechałam z moją mamą na z cmentarz , posprzątać, zapalić lampki i kwiatki położyć.. I bardzo się cieszę że jeszcze drugą babcię mam na świecie, która jest jaka jest, czasami marudzi, ma kiepską pamięć, ale jest , chłopcowi wypisała dedykację w książce i będzie to pamiątka na długie lata.

Nasze dni_kwiecień i maj

Ostatnio mało nas tutaj na blogu, poprawimy się mam nadzieję, ale strasznie dużo spraw na głowie i na nic nie ma czasu..

Co u nas w skrócie zdjęciowym, mama biegała w Wings for life i udało jej się przebiec ponad 16 km 🙂 co w porównaniu do zeszłego roku daje ponad 5 km więcej więc super, jest progress. 1 maja też razem z mężem biegaliśmy 10 km bieg unijny w Przeżmierowie pod Poznaniem i obojgu nam udało się zrobić swoją życiówkę

W przerwach między pracą i innymi obowiązkami jeżdżę na spinning, treningi cross fitowe i basen we wtorki, więc forma się robi 🙂

Poza tym święta były, odwiedziła nas moja siostra z synkiem z Norwegii, było rodzinnie, szkoda tylko że pogoda nie dopisała i było tak zimno.

W naszej bibliotece trochę nowych książek między innymi Słowik polecony przez pana z Empiku, jeszcze nie zaczęłam czytać, ale niedługo się zabiorę :-), i Vegenerata – książka dla tych co chcą jeść wege i biegają i dbają o formę- Vegenerata blogowego od dawna obserwowałam., czytałam teraz mam książkę w domu

Chłopiec przygotowuje się do komunii i już za tydzień 21 maja będzie ten dzień, na razie mamy za sobą próbę i pierwszą spowiedź, na szczęście mamy super księdza i bardzo będzie kameralnie bo komunia podzielona na kilka dni i w Kuby grupie tylko 9 dzieci..wiadomo komunia to też prezenty, u nas bez szaleństw jakiś, dziadek się szajsnął i kupił nowy rower, poza tym deskorolka od chrzestnego i reszta niespodzianki..będzie kameralnie, bo u nas rodzina rozsiana po całym świecie i niestety nie wszyscy zjadą.

Od wczoraj wreszcie pogoda ładniejsza na balkonie kwiatki, może będzie okazja posiedzieć, a już za 9 dni matka będzie miała 40 tkę uff kiedy to zleciało, szok..w ogóle się nie czuję.

W minionym tygodniu dużo się działo, prowadziłam zajęcia summer school dla studentów z Ukrainy było bardzo miło i sympatycznie, poza tym niedługo trochę poszyję bo mam zamówienie na spódniczki tutu dla dziewczynek z Tosi przedszkola i tuniki dla dzieci z chłopca szkoły, i jeszcze parę toreb czeka na uszycie..i dzieciom obiecałam spodenki itp…

Takie nasze dni:-) a i mamy nowe krzesła w salonie ale pokaże Wam trochę zmian w domu w kolejnym poście.

A i dziewczynce wypadł pierwszy mleczak w życiu, bardzo była podekscytowana tym faktem, a jeszcze bardziej tym że czy wróżka zębuszka przyjdzie bo ząb wypadł gdzieś w przedszkolu i się zapodział.

Byliśmy też i prababci gdzie zjechały się jej siostry, było rodzinnie i bardzo bardzo fajnie.

poniżej trochę zdjęć…naszych

 

IMG_20170327_191213_smallIMG_20170401_100227_smallIMG_20170401_100237_smallIMG_20170403_134658_smallIMG_20170416_124038_smallIMG_20170416_124042_smallIMG_20170416_204544_smallIMG_20170424_134228_smallIMG_20170428_203706_smallIMG_20170501_083126_smallIMG_20170507_183512_small

18274857_1724178277598097_213049262113835167_n18275237_1724178297598095_443187276292097650_n

IMG_20170506_161856_smallIMG_20170506_122905_smallIMG_20170505_171113_smallIMG_20170501_090913_smallIMG_20170502_161300_small

18341805_1727023940646864_5592669853953787781_n

 

Wiosna czas na zmiany

Wiosna czas na zmiany, zawsze gdy przychodzi wiosna marzą mi się zmiany, żeby coś w domu pozmieniać, posprzątać, czy zaplanować zmiany w swoim życiu, nie wiem dlaczego tak jest ale pewnie nie tylko mi się tak załącza w głowie..

W tym roku  poza moimi treningami i bieganiem postanowiłam zmienić dietę, żeby jeść regularnie, zdrowo itp , zrzucić parę kg bo przez zimę jakoś mi przybyło i tu i tam, aż się zdziwiłam jak weszłam na wagę, że pomimo biegania i ćwiczęń (które rzeczywiście były rzadziej bo kontuzje, trochę też leń czasami)to waga omg taka prawie jak po ciążach itp , uff

Dlatego koleżankadietetyczka rozpisała mi dietę, jem regularnie co ok 3 h, krążę ze słoikami, pojemnikami i choćby nie wiem co gdy przyjdzie pora jedzenia jem. w pracy będę musiała logistycznie planować przerwy między zajęciami 🙂 Jem dużo warzyw, kasz, owoców, piję więcej bo okazało się że z tym mam problem, że za mało piję i jestem zdecydowanie odwodniona procent wody wyszedł mi 48,9%. Mam też aktualnie zdecydowanie za dużo tłuszczu organizmu, ale zobaczymy za jakiś czas jak to się poukłada, jeszcze ta silna wola z którą różnie bywa, ale walczę , walczę

Poza tym biegam , ćwiczę, pływam, uwielbiam te treningi, choć czasami padam na twarz, ale mam super trenerów i tych na basenie i na bieganiu, bez nich pewnie w życiu sama bym się tak nie zmobilizowała, więc dzień za dniem, tydzień za tygodniem , działam.oby tak dalej. Już niedługo bo 25 marca półmaraton w Poznaniu

img_20170216_091806_smallimg_20170216_092443_smallimg_20170217_071722_smallimg_20170217_095634_smallimg_20170217_101302_smallimg_20170217_130533_small

Oprócz takich zmian, marzy mi się nowa kanapa do salonu. Oglądałam różne w Ikei , Agata Meble, na razie jeszcze nie zdecydowałam jest ich tyle, na pewno chcę żeby była szara, duża , najlepiej narożnik, wygodna dla naszej całej rodzinki, rozkładana do spania..

Ostatnio oglądając różne strony natknęłam się na stronę kdcmeble.com gdzie można zamówić meble na zamówienie i mają naprawdę ładne meble, inne w stylu trochę starodawnym, niektóre bardziej nowoczesne. Spodobał mi się narożnik na przykład Dove, który można wybrać sobie wymiar, materiał i dostosować do swoich potrzeb, fajna alternatywa gdy wymiary dostępne w innych sklepach w Ikei itp nam nie  pasują.Kolorystyka materiałów które można wybrać na obicie powala od limonki, przez fuksję, stonowane szarości , brązy. Jedyną przeszkodą może być decyzja którą musimy podjąć wspólnie z mężem, a wiecie jak to czasami bywa z kompromisem, ale może uda mi się go przekonać 😉  Więcej info o kanapach znajdziecie na stronie sklepu, do którego odnośnik jest w nazwie sklepu 🙂

Poniżej trochę inspiracji:-) z różnych sklepów …

genewa-agatameble-kanapy-design-cosestetycznego-1024x392naroznik_w_salonie_1

1164-122-128-400-0001p1

naroznik-dior

aranzacja-salonu_2398734

salon-laczony-z-kuchnia_2504469z16819378qszary-salon

szara-sofa-w-nowoczesnym-salonie_2324999aranzacja-salonu-w-szarosciaranzacja-szarego-salonu

W każdym razie mieszkanie wymalowane było w zeszłym roku, w tym pora wymienić część mebli, no i jeszcze nasza sypialnia czeka na malowanie i może jakieś zmiany, część zdjęć, obrazów też znajdzie swoje miejsce na ścianach…dobrze że jest co robić, czyli nie będzie mi się nudzić , a nawet wręcz przeciwnie czasu za mało na wszystkie plany

Meble na balkonie czekają na odnowienie i wyszlifowanie, już się nie mogę doczekać wiosny gdy będę mogła wyszorować balkon i zasadzić pierwsze kwiatki w donice, uwielbiam jak się tam robi zielono, kolorowo, można usiąść z kawą czy lodami i posiedzieć na dworze, to chwile wręcz bezcenne bo mało takich chwil

Tutaj niech już ta wiosna przyjdzie .:-) zima niech zostanie w górach bo jedziemy jeszcze na początku marca w góry na narty do Zieleńca. I mam nadzieję że dziewczynka załapie bakcyla, bo Kuba już jeżdził i polubił a Tosia póki co miała opór i zaliczyła tylko jedną lekcję

Uściski dla Was i miłego weekendu ja jutro niestety praca..

 

 

Wrzesień, październik..pędzi ten czas

Wrzesień minął nie wiadomo kiedy, dużo się działo, poza tym że zaczęła się szkoła, przedszkole, zdążyłam dokończyć malowanie w domu – kuchnia, korytarz i schody dostały szary kolor.

Było słońce, ciepło jakiego we wrześniu się nie spodziewaliśmy.

Były biegi w zawodach moich dzieci, ja niestety z kontuzją nogi walczę i ostatnio mniej biegam, a zawody zaplanowane odwołane i dopiero mnie czeka półmaraton 23 października w Wągrowcu (dopiero albo już..to tylko 12 dni aaaa). Póki co mój mąż biegał swój pierwszy półmaraton i udało mu się zejść poniżej 2 h z czasem, zazdroszczę bo też mi się marzy taki czas..

Dzieci miały urodziny, chłopiec skończył 9 lat (9 września), dziewczynka 6 lat (10 października)- piękne mają daty urodzenia łatwe do zapamiętania prawda ? Wyszło mi to hahaha:-)

Mieliśmy imprezę dla klasy chłopca w parku linowym Pyrland i imprezę dla rodziny i znajomych w domu. Dawno temu nie udało nam się już tak spotkać żeby była prababcia, babcia, dziadek, znajomi…pamiętam takie spotkania jeszcze za moich dziecięcych lat, kiedy to zawsze urodziny babci wiązały się z imprezą rodzinną, u nas w domu jeszcze jak Kubuś był mały robiliśmy takie imprezy, potem jednak dziadek zmarł, mama zaczęła chorować i jakoś tak skończyło się. Ale w tym roku postanowiłam że trzeba wrócić do takiej tradycji, bo przynajmniej jest okazja się spotkać, porozmawiać..I tak czas szybko leci, za chwilę może kolejne osoby odejdą a ja będę żałować że nie spotykaliśmy się jak był na to czas..

Mama upichciła trochę dobrych rzeczy tzn zrobiłam ptysie z bitą śmietaną, ciasteczka z czekoladą, sałatkę jarzynową, sałatkę z kaszy, buraków, rukoli z serem kozim, sałatkę z fetą, pomidorami, sałatami, kurczakiem i migdałami. Były też mufinki wytrawne z fetą i oliwkami. I torciki jeden z bezą i malinami drugi czekoladą i kremem owocowym. wszystkim wszystko smakowało, przynajmniej tak mówili..

Teraz ogólnie dzień mija nie wiadomo kiedy, mam bardzo dużo zajęć na uczelni, przedmiotów w sumie chyba z 11…jedyny wolny dzień to poniedziałki i to nie zawsze. Jeszcze artykuły piszę..i z dziećmi staram się od czasu do czasu czytać, grać, fajne rzeczy robić. I jeszcze czasami chwilę dla siebie urwać popołudniu/wieczorem i na trening jechać pobiegać/poćwiczyć.

Dziś wtorek od rana padało i pech za pechem gonił, ale miejmy nadzieję jutro będzie lepiej.

jedynym pozytywnym akcentem dzisiejszego dnia był basen wspólnie z dziewczynką, rozpoczęłyśmy treningi z trenerem u którego moje dzieci pływają z grupą i ja też przed wakacjami pływałam. Teraz w każdy wtorek o 14 matka się poci, dziewczynka ma frajdę i cel jest super pływać. W końcu marzy mi się triatlon może w przyszłym roku…

Poniżej trochę kadrów, kilka zdjęć też z dożynek u Kuby w szkole na które nie udało się nam dotrzeć a zdjęcia robiła jedna mama (kasztanowo-kwiatowa mankala i latawiec 🙂

img_9431_do-postu_small

img_9418_do-postu_small

img_9422_do-postu_small

img_9425_do-postu_small

12_small10_small14_small7_do-postu_small

14344829_658233571015088_4128239477706283423_n

14369908_658252611013184_2166658481373587631_n

img_20160917_100230_small

img_9396_do-postu_small

img_9415_do-postu_small

img_20160913_194215_small

img_20160928_143136_small

img_9411_do-postu_small

img_9409_do-postu_small

img_20160926_150436_small

img_20160927_103354_small

img_9407_do-postu_small

1475768784766_small

img_20160917_114218_small

img_9403_do-postu_small

img_9412_do-postu_small

Mam nadzieję że jeszcze czasami wpadacie do nas.

Wiem że ostatnio mało nas tutaj, postów i w ogóle. Ale postaram się poprawić. W planach też jakieś DIY dla Was , niedługo. 🙂