Psia historia

Moje dziecko napisało opowiadanie

Mnie urzekło, pisał, poprawiał, zmieniał, kilka dni siedział i jakby go nie było

pani od polskiego mówi że tak samo jak go uwielbia, tak samo ją wkurza.

Mam podobnie czasami bo z jednej strony złote dziecko, spokojny, mądry, inteligentny, z  drugiej strony uparty mega, czasami leniwy, czasami mógłby więcej sportu mieć w życie

No ale taki jest, kocham go, mam już nastolatka w domu, który ma swoje zdanie, czytam Jula żeby go lepiej zrozumieć, patrząc na innych nastolatków i tak jestem wdzięczna że mam go takiego. Potrafi nawet matki roztrzepanie czasami ogarnąć. Do taty coraz bardziej podobny, etap ma teraz taki że mało chce mówić, czasami mnie martwi, ale też czasami zadziwia jak się rozgada i opowiada, opowiada. Najważniejsze to wysłuchać, poświęcić uwagę, bo jeśli czasu nie ma i w biegu i pędzie, to potem już zamyka się w sobie i nie chce mówić

Uwielbia naleśniki i pierogi i sok pomarańczowy i serek oscypek i babkę i sernik którą pieczemy sami.

Poniżej jego opowiadanie, mnie urzekło, nie przepisuję go, mam nadzieję że się doczytacie, rysunki malowaliśmy razem, a tekst i fabuła w pełni autorska mojego syna, lat 11.

Bohaterowie opowiadania Pies, Kundelek i myszoorzeł 🙂

 

 

IMG_1370_post_smallIMG_1368_post_smallIMG_1371_post_smallIMG_1372_post_smallIMG_1373_post_smallIMG_1376_post_smallIMG_1375_post_small

Mama i dzieci _sesja zdjęciowa

Przez przypadek okazało się że osoba którą znam z pracy jest fotografem i robi magiczne zdjęcia, potrafi uchwycić na zdjęciach coś co powoduje, że potem możemy na te zdjęcia patrzyć i patrzyć i nie jest nam dość.

wybrałam się na taką sesję z dziećmi, udało nam się złapać ostatni słoneczny dzień i dość ciepły tej jesieni, dlatego zdjęcia bez kurtek i wielu warstw, co prawda popołudniem gdy już słońce chyliło się ku zachodowi robiło się nam coraz chłodniej ale daliśmy radę, zwłaszcza dzieci. Chłopiec nie zawsze chciał się uśmiechać, ale na paru zdjęciach udało mu się wykrzesać odrobinę uśmiechu. Dopiero na tych zdjęciach widzę jak czas leci, jak moje dzieci rosną, jak są podobni do siebie, ale też odmienni, jak trochę przypominają mnie i tatę swojego..

Zdjęcia wyszły magicznie a to wszystko za sprawą Jowity (JTrzcielinska- photography) – KLIK. 

Jest zielono, są rude loki mamy, piękne oczy dzieci, nasze spojrzenia , uśmiechy , my razem, będziemy mieli kolejną wspaniałą pamiątkę na kolejne lata, zdjęcia na pewno trafią do albumów, ramek i zawisną u nas w domu jak i trafią do bliskich osób.

Sami zobaczcie 🙂

8W8A5975internet_small

8W8A6018internet_small

8W8A6055internet_small

8W8A6083internet_small

8W8A6132internet_small

8W8A6178internet_small

8W8A6209internet_small8W8A6284internet_small

8W8A6295internet_small

8W8A6309internet_small

8W8A6319internet_small

8W8A6325internet_small

8W8A6417internet_small8W8A6451internet_small

8W8A6471interneet_small

 

Urodziny dziewczynki _ to już 8 lat

To już 8 lat, moja mała dziewczynka niedawno jakby to było dziś pamiętam urodziny z okazji 1,2, 3 lat. Czas leci.

Ponieważ w zeszłym roku nie robiliśmy urodzin, w tym obiecałam dziewczynce imprezę urodzinową. Zrobiliśmy listę gości, zaproszenia oczywiście własnej roboty i zastanawiając się nad miejscem wybór padł na BLOKHAUS

I było naprawdę świetnie, dzieci się wspinały na ściankach, miały wspólne zabawy, zaopiekowały się nimi dwie super dziewczyny, którym udało się wspaniale ogarnąć 17 dzieci 🙂

Poniżej zdjęcia z urodzin w klubie Blokhaus ale też z domu z części urodzinowej 🙂

IMG_1076_small

IMG_1078_small

IMG_1080_smallIMG_1086_small

IMG_1088_smallIMG_1092_smallIMG_1098_smallIMG_1094_small

IMG_1099_smallIMG_1101_smallIMG_1115_small

IMG_1127_smallIMG_1147_smallIMG_1156_smallIMG_1172_smallIMG_1181_smallIMG_1190_smallIMG_1196_smallIMG_1199_smallIMG_1201_smallIMG_1206_smallIMG_1210_smallIMG_1213_smallIMG_1215_smallIMG_1222_smallIMG_1226_smallIMG_1231_smallIMG_1302_smallIMG_1315_smallIMG_1319_smallIMG_1323_smallIMG_1326_smallIMG_1339_small

Miejsce Blokhaus jest też idealne dla osób które nie chcą gotowego jedzenia, tutaj wszystko mogliśmy przywieźć swoje, dlatego ciasta były własnej roboty, oprócz tego trochę innych rzeczy, ale ograniczone do minimum jakieś śmieciowe słodycze niezdrowe.

A co do wspinania to marzy mi się też na ściankę wybrać, aktualnie na crossfit i treningach wzmacniam siłę. I kiedyś dotrę też na ściankę wspinaczkową, zwłaszcza że Blokhaus umożliwia wykorzystanie karty multisport. Godzina jest za darmo a kolejne za 5 zł

Niedługo Wam pokażę nasze kadry z sesji z dziećmi jak zdjęcia do mnie dotrą od fotograf, a poza tym kadry domowe jesienne.

Postaram się też mieć mniejsze przerwy między postami choć ostatnio to trudne ze względu na ilość obowiązków

Uściski dla wszystkich, którzy jeszcze do nas zaglądają ❤ :-*

Drobnostki

Są różne drobnostki w życiu, wydawałoby się mało ważne, a jednak pozwalają nam zachować równowagę psychiczną, pozwalają gdy jest nam źle znaleźć jednak coś dobrego i dzięki nim mamy siłę, uśmiechamy się i nie oszalejemy

Może to być nasze ulubione ciasto i kawa, może to być trening na którym spocimy się na maksa ale potem uczucie będzie wspaniałe, może to być uśmiech nieznajomego na ulicy, może być zabawa z dziećmi i wspólne spędzanie czasu z kimś bliskim, dotyk i bliskość, dobra książka i nasz puchaty koc, świeżo umyta łazienka i lśniące lustro (nie wiem jak Wy ja uwielbiam jak mam czysto, a nie zawsze jest czas posprzątać, jednak lustro pucuję i usuwam te kropki wody i pasty do zębów często , tak tak wiem jestem nienormalna)

Co nam może jeszcze sprawić przyjemność..

Świeże kwiaty na stole i obrus ulubiony, gazeta z przepisami, którą przeglądamy i szukamy inspiracji (u nas ostatnio gazeta kupowana to Kosmos dla dziewczynek dobry dla małych i dużych i nie tylko dziewczynek) – można je kupić KLIK lub szukać w empiku

Może to być nowa sukienka w okazyjnej cenie bo w H&M promocja 20% i warto skorzystać, albo spódnica wypatrzona na Instagramie piękna wyjątkowa lniana..lub kawałek materiału z którego sami coś sobie uszyjemy. Choć u mnie maszyna ostatnio stoi i nie mam czasu do niej usiąść a tyle rzeczy do uszycia i materiały poskładane grzecznie czekają w kredensie na swoją kolej…

A może plany na święta i wakacje?, wspólny wyjazd rodzinny?  bo tak dawno nigdzie nie byliśmy razem. U nas tych wyjazdów nie ma wiele, wiadomo kasa , czas itp. Ale w tym roku planujemy święta spędzić poza domem, też rodzinnie ale trochę w Toruniu a trochę w Norwegii. 🙂

Jesienne dni czasami odbierają siłę, ale to od nas zależy czy się poddamy kiepskiego nastrojowi czy jednak znajdziemy dość sił, i ochoty żeby uszczęśliwić siebie i innych. Gdy wszystko układa się nie tak i w domu i w pracy, czasami przyda się kieliszek wina, albo buty biegowe i samotne pobieganie żeby wyciszyć się i zrelaksować.

Można się zrelaksować na spacerze, ostatnie dni to piękna aura słońce, liście jesienne na drzewach, prawdziwa złota jesień. Oby jak najdłużej było tak. Bo uwielbiam, od razu energia inna gdy takie piękne słońce za oknem.

Można też umówić się na sesję zdjęciową, tak właśnie zrobiłam i za jakiś czas jadę z dziećmi na zdjęcia..Będą mam nadzieję wyjątkowe i pogoda dopisze.

Można się spotkać z przyjaciółką i spędzić z nią czas..porozmawiać, pośmiać się, pobyć razem. Bo kto jak nie przyjaciel poprawi nam nastrój, wysłucha i po prostu będzie z nami.

Można potańczyć nawet tak o wieczorem z mężem w salonie, jeśli oczywiście mąż będzie chciał i nie stwierdzi że nam odbiło. Muszę spróbować …bo brzmi to nieźle

Można wybrać się na długi spacer, pozbierać liście , kasztany, a może zaliczyć kąpiel w jeziorze jako wstęp do morsowania (ja cały czas nie mogę się przełamać ale znam osoby które to robią i sobie chwalą, że jest mega fajnym przeżyciem poza tym dodaje energii i zdrowia.)

Można też ugotować coś dobrego, dla całej rodziny, albo tylko dla siebie.

Poniżej kilka inspiracji blogowych..

Ja czasami gotuję i przeglądam witryny i blogi- lubię przepisy z kuchnia w formieKLIK. 

Promują oni grupę kuchnia zero waste po polsku.

farmto-table-48-540x304

Ostatnio odkryty np przepis na pastę z pieczonej papryki z tymiankiem – polecam pycha – Przepis TUTAJ

Duże fajnych inspiracji wegetariańskich ale nie tylko mięsożercy też coś tam znajdą to też : OKOLICE PALNIKA,

cropped-Okolice

Chili , czosnek i oliwa – KLIK

Chilli_kolor 200

Przepisy Agaty- KLIK

10489954_821825617850787_8356540731671564368_n

I wiele wiele innych, nie wiem jak Was ale mnie gotowanie odstresowuje, jedyny minus że mam na nie mało czasu, bo jak zaczęła się szkoła, praca to dni mijają nie wiadomo kiedy.

No więc jeśli macie chwilowo gorsze dni koniecznie wymyślcie coś żeby to zmienić, mam nadzieję że moje podpowiedzi pomogą. Uściski

A poniżej nasze kadry…

IMG_0966_SMALL

IMG_0964_SMALLIMG_0962_SMALLIMG_0974_SMALLIMG_0986_SMALLIMG_0993_SMALLIMG_0992_SMALLIMG_0997_smallIMG_1055_SMALL

IMG_1008_SMALL

IMG_1010_SMALL

IMG_1025_SMALL

IMG_1032_SMALL

IMG_1058_SMALL

IMG_1070_do fb_SMALL

Ściskamy Was ciepło i trzymajcie się zdrowo w te jesienne dni 🙂

 

 

Inspiracje wegetariańskie

Obiecałam Wam ostatnio na fanpage na FB że podam Wam trochę przepisów inspiracji wegetariańskich, które ostatnio powstały w mojej kuchni.

Pierwszą rzecz spróbowałam u koleżanki i postanowiłam zrobić sama. Przepis pochodzi z książki Dominiki Wójcik Warzywo- 100 sposobów na jarzynę- jest to pasztet z soczewicy, kaszy jaglanej i marchewki.

Potrzebujemy:

1 szklankę czerwonej lub żółtej soczewicy (ja wzięłam czerwoną)- może też być brązowa, zielona
2 szklanki wody
2 liście laurowe
4 marchewki
4 łyżki oleju
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżka harissy (ja wykorzystałam wędzoną paprykę, kumin)
1 łyżka przecieru pomidorowego
1 łyżeczka ziaren kolendry
1/2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
4 łyżki masła orzechowego (ja wzięłam słonego robionych z samych orzechów)
2 łyżki mielonego siemienia lnianego

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni, soczewicę wypłukać, zalać wodą, dodać liście laurowe i 1/2 łyżeczki soli i zagotować, Gotować na średnim ogniu 20-30 minut. Wyjąć liście laurowe. Marchewki obrać i zetrzeć. Na zimny olej wrzucić pokrojoną w kostkę cebulę i starty czosnek, posypać solą, podgrzać na wolnym ogniu. Smażyć powoli około 10 minut, Dodać harissę i smażyć 5 minut.  (ja dałam 1/2 łyżeczki wędzonej papryki i kumin) . Zetrzeć kolendrę ziarnka w moździerzu dodać do cebuli smażyć 2 minuty. Dodać marchewki, przecier pomidorowy , dusić około 5-10 minut. Soczewicę zmiksować blenderem z siemieniem lnianym, kaszą, masłem orzechowym  (ja użyłam thermomix 10 s obroty 5). Masę wymieszać z duszonymi warzywami doprawić do smaku solą, przelać do nasmarowanej olejem i posypanej tartą bułką blaszki, piec 40-45 minut. Od razu wyjąć z piekarnika i wystudzić. Przed podaniem schłodzić w lodówce.

Pyszny:-) jadłam go z rzodkiewkami , pomidorem malinowym i ciemnym pieczywem, a czasami po prostu sam:-)

IMG_0891_small

 

IMG_0959_small

Kolejny przepis to zapiekanka z kalafiora i kaszy jaglanej

Potrzebujemy:

1 ładny kalafior
1 szklanka kaszy jaglanej
cebula
1/2 pora
pomidory malinowe – 1-2 sztuki
szczypta curry, papryki wędzonej, kurkumy, pieprz, sól, bazylii i ziół jakich lubicie:-)

kalafior podgotować około 8-10 minut w wodzie odrobiną soli i cukru. Podzielić na różyczki, na patelni podsmażyć na odrobinie oleju cebulę pokrojoną w kostkę i por pokrojony w krążki. Dodać kalafior , ugotowaną kaszę jaglaną, pomidory pokrojone w kostkę i obrane ze skórki (sparzyć wrzątkiem i skórka sama schodzi ) – można też dodać przecier pomidorowy, przyprawić i chwilę podusić pod przykryciem (około 5 minut) i gotowe .

Z innych inspiracji polecam mieć w domu zawsze buraki, cukinię, pieczarki, szpinak i można z nich wyczarować szybkie łatwe dania wegetariańskie.

Buraki dodaję do kasz np gryczanej, ale też mieszanek sałat, do tego pomidor, oliwki, albo ser kozi, olej lniany, ostropest, inne zioła, sok z cytryny i mamy pyszne danie.

Pieczarki z cukinią można podsmażyć razem z pomidorami, przyprawić i mamy pyszne leczo, jak ktoś chce można dodać jakąś kaszę albo makaron razowy

Szpinak wystarczy poddusić z odrobiną oliwy z oliwek i czosnkiem na patelni potem dodać ser np fetę albo mozarellę , można też pomidora , dodać makaron ugotowany wcześniej i danie gotowe.

Ogólnie im prościej tym łatwiej i przepisów wegetariańskich jest mnóstwo, ja lubię książkę właśnie Dominiki, oprócz tego też Jadłonomię, Qmam kaszę, pysznie bez glutenu, vegenerat biegowy i inne z których czerpie inspiracje 🙂

IMG_0897_SMALL

Poniżej trochę zdjęć kuchenno jedzeniowych 🙂

Na zdjęciach ptysie robione z przepisu z thermomixu które mój Kuba sam robił.

I torcik na naszym biszkopcie z kremem z bitej śmietany i mascarpone z owocami. Biszkopt bez cukru z ksylitolem.

I chlebek z mieszanki ziaren i naleśniki malutkie z syropem z agawy i owocami.

IMG_0899_SMALLIMG_0901_SMALL

IMG_0892_smallIMG_0896_smallIMG_0903_smallIMG_0887_smallIMG_0880_smallIMG_0883_small

No i zdjęcia które robiła moja Tosia chodząc z aparatem po ogrodzie babci ja jestem zachwycona ❤

IMG_0944_smallIMG_0941smallIMG_0939_smallIMG_0930_smallIMG_0929_small

 

 

 

Jak być zdrowym

W żadnym wypadku nie chcę się wymądrzać bo ani nie mam wykształcenia medycznego, ale chce się z Wami podzielić co robimy, robię żeby czuć się lepiej, żeby pomimo upływających lat nie czuć tego, być zdrowym i pełnym energii , widzieć każdego poranka blask w swoich oczach.

Więc po pierwsze SPORT

Jest on w naszym życiu od jakiegoś czasu jego nierozłączną częścią, trochę się zmienia co robimy, ale ciągle jest to coś. Aktualnie bieganie (choć ja ostatnio mniej bo inne treningi zastąpiły bieganie w upały mi się nie chciało). Chodzę na crossfit, gdzie na workoutach umieram, ale uwielbiam to zmęczenie no fakt że całkiem mi idzie na treningach i często idzie mi lepiej niż znacznie młodszym osobom. Ja akurat chodzę do Reebok crossfit bo mam blisko i też moja przyjaciółka mnie namówiła żeby tam chodzić, choć takich miejsc na mapie Poznania jest kilka i wiem że jak jedno znika pojawia się kolejne i coraz większą popularnością się cieszą.

39296925_1771341889581076_2852624575429083136_n

 

Chodzę też na treningi do trenera Mateusza z All for body , czasami sama, czasami wspólnie z dziewczynką i cieszy mnie że widzę postęp u siebie w sile i tym że jestem w stanie robić ćwiczenia z którymi miałam mega problem.

jest też pływanie , był okres że basen 3 razy w tygodniu teraz w wakacje mniej , ale od września znów wracam na treningi.

Jest też rower ale raczej rekreacyjnie z dziećmi, choć marzy mi się w przyszłym roku wreszcie ukończenie triathlonu więc szosowy trzeba będzie sobie sprawić.

Tak naprawdę sport w obojętnie jakiej postaci to zdrowie, energia i mnóstwo pozytywnych spraw związanych z naszym ciałem, umysłem. Nie wyobrażam sobie już żeby tego sportu w moim życiu nie było i ciągle jeszcze chciałabym wyglądać lepiej, mieć więcej sił, mięśni np na brzuchu, ale to powoli , powoli pracuję nad tym.. A jak u Was? Ogólnie wśród moich znajomych coraz więcej osób coś robi, biega , pływa, itp. I to bardzo dobrze.

Po drugie JEDZENIE

Woda , woda , woda pilnuję żeby pić jej minimum 2 litry, zdarza się czasami mniej, najlepiej wyrobić sobie nawyk że nie ruszamy się nigdzie bez butelki wody, a każdy poranek zacząć od szklanki wody z sokiem z cytryny, odrobiną soli (można dzień wcześniej utrzeć imbir i zalać go rano wodą i dodać cytrynę i wypić).- taka mieszanka poprawia przemianę materii, ale też działa uodparniająco

Od czasu do czasu piję też siemie lniane – zalewam wieczorem łyżkę letnią wodą i rano dolewam odrobinę ciepłej i wypijam. Działa osłonowo i też poprawia przemianę materii.

Staram się pilnować żeby jeść zdrowo, czytam to co kupujemy, ostatnio np dowiedziałam się że ważne jest ilość tłuszczów nienasyconych dlatego sprawdzam ich ilość na maśle, używam też olej lniany do sałatek i pijemy czasami olej z czarnuszki dla odporności. Bo dobre tłuszcze nie są złe, pomagają nam chronić się przed chorobami, obniżają poziom złego cholesterolu i zmniejszają ryzyko wystąpienia chorób serca

Ja od paru lat jestem wegetarianką, moja rodzinka nie, ale staram się im przemycać dużo warzyw i owoców i mięso też w domu nie jest często, a zamiast tego różne kasze, makarony, pierogi itp.  No i również uważnie czytam etykiety, składy tego co kupujemy.

W sezonie takim jak teraz robię sama zaprawy aktualnie na tapecie pomidory, śliwki, jabłka, powstają musy, powidła, przeciery, z jabłek też robię po raz pierwszy za radą koleżanki ocet jabłkowy który podobno mega wpływa na nasz organizm. więcej możecie sobie poczytać tutaj .

Z innych rzeczy piję rano i wieczorem kwas fulwowy, i naprawdę uważam że daje on pozytywne działania dla mojego organizmu. Piję go również moja mama, która jakiś czas temu walczyła z rakiem złośliwym języka a teraz odpukać od paru lat jest wszystko dobrze i ja wierzę że to zasługa kwasu.  Kwas fulwowy jest niezwykłą, całkowicie naturalną substancją biologiczną. Kwas fulwowy jest czynnym składnikiem słynnego preparatu torfowego profesora Tołpy, który dekady temu badał i propagował jego nadzwyczajne właściwości mineralne, odżywcze, odpornościowe i lecznicze. Kwas ma mnóstwo właściwości, oczyszcza organizm z toksyn i szkodliwych substancji, daje energię i witalność, poprawia kondycję paznokci, włosów, cery jak dla mnie naturalny specyfik który jest mega. Można go kupić np tutaj

3-KartonikButelkaMiarka-500x578-1-260x300.png

Z innych rzeczy, które jemy to witamina C w postaci proszku , tzw kwas L-ascorbinowy. w necie znajdziemy różne opinie i za i przeciw, u nas na pewno sprawdzone że pomaga chronić się i wcześniej wyjść z infekcji, poza tym łagodzi lub prawie eliminuje zakwasy. Ale też nie można z nią przesadzać bo prowadzi do biegunek.

pol_pl_Witamina-C-w-100-z-dzikiej-rozy-300g-54723_1.jpg

Oprócz tego witamina D zwłaszcza zimą gdy słońca mniej teraz może niekoniecznie bo mamy słońca pod dostatkiem

Związek MSM- organiczny związek siarki – pomaga w chorobach reumatycznych i kości, pomaga zregenerować się po treningach, wraz z wiekiem poziom siarki w organizmie stale się zmniejsza, wskazana jest więc jej suplementacja.

Oprócz tego złożyłam niedawno zamówienie w sklepie biogo.pl i jedzie do nas MSM, Żyworodka w zasypce , ostropest mielony (który dodaję do sałatek, jogurtów praktycznie wszystkiego tylko oczywiście bez gotowania go), maca korzeń w proszku – więcej tutaj KLIK , witamina K2 MK7 i D3KLIK, czarna pasta do zębów , część z tych rzeczy już używałam część będziemy testować.

Oczywiście nie nakłaniam Was do żadnych specyfików, ale są okresy kiedy trudno pewne witaminy dostarczyć tylko poprzez warzywa i owoce.

Z innych spraw w jadłospisie, staram się minimalizować ilość cukru i soli, zamiast cukru używam ksylitol lub jak już cukier brązowy, a sól jak już to himalajską, a oprócz tego mnóstwo ziół różnego rodzaju, czarnuszka, chia.

na zdjęciu czarnuszka (djęcie z allegro)

971377e04aa2b3201cdf2ed3d240

W menu gości też owsianka, tapioka, makarony razowe z warzywami, kasze, zupy kremy własnej roboty, chleb na zakwasie, koktajle warzywne i owocowe i wiele innych smakołyków. w Poznaniu fajnym miejscem na mapie jest Take away healthy food gdzie od dwóch dziewczyn można kupić pyszne i zdrowe jedzonko. – ich strona na FB tutaj – KLIK

34047786_225072548225048_2727967186931941376_n.jpg

39496843_291772711555031_2788589426249302016_n.jpg

Poza jedzeniem i sportem oczywiście pamiętajcie o odpoczynku, odpowiedniej ilości snu (najlepiej kłaść się do 23 bo wtedy naprawdę nasz organizm odpoczywa), nie przesadzaniu z alkoholem, i dużej dawce uśmiechu każdego dnia 🙂

Poniżej trochę naszych letnich kadrów

Z babcią, teściową i dziewczynką w odwiedzinach u prababci moich dzieci

IMG_0842_SMALL

IMG_0850_SMALLIMG_0854_smallIMG_0862_small

Zbiory z ogródka teściowej

davdavdavIMG_0874_SMALLdav

I inne letnie kadry..

davdavdavfcvebsdrfcveb

I nasze wspólne gotowanie..

davdavdav

i ciasto od przyjaciółki jedzone na plaży

dav

i treningowo z dziewczynką

btybdrfcveb

Mam nadzieję że jeszcze do nas wpadacie. 🙂 Uściski !!!

i dbajcie o siebie, znajdzie chwilę na sport, u nas na pewno teraz więcej czasu bo mamy wakacje, ale nawet gdy mam uczelnię i zajęcia staram się tak zorganizować czas żeby ćwiczyć. tylko dzięki temu nie rozniosę na strzępy wszystkich 😉

 

 

 

 

 

 

Wspomnienia z Tatr i wysokich szczytów górskich..już prawie w niebie

Po 12 latach udało się matce i ojcu jechać samym na wakacje, coś jakby nierealnego, niemożliwego.

Niestety nie mamy tyle szczęścia co niektórzy że wysyłają na wakacje dziećmi z dziadkami lub na weekend i mają czas tylko dla siebie. Ale dzieci pojechały na obóz, chłopiec już po raz 4 a dziewczynka pierwszy raz w życiu (i wróciła zachwycona w przyszłym roku chcę jechać znowu jestem z niej dumna )

No więc po odwiezieniu dzieci na dworzec spakowaliśmy się i pojechaliśmy. Uczucie dziwne jak to tak bez dzieci, więc wzięłam małpę przytulankę dzieci 🙂

sdr

Po przyjeździe okazało się że domek całkiem przytulny, drewniany, własny pokoik z balkonem i widokiem na góry, Mieszkamy w części Stachonie – Olcza pod domem mamy przystanek busa i kolejne linie jeżdżą częściej na głównej drodze z 500 metrów dalej.

Domek nazywa się Willa Kalina 🙂

dav

sdr

Następny dzień wstajemy rano i jedziemy busem do Kuźnic i ruszamy do hali Gąsienicowej, tempo mamy niezłe i po godzinie i 15 minutach jesteśmy w schronisku. Pogoda na razie dopisuję ale zaczyna padać, chwila odpoczynku i idziemy dalej do Czarnego Stawu Gąsienicowego i wtedy zaczyna lać, tak że w jednej chwili jesteśmy mokrzy,  wyciągamy kurtki ale niewiele to daje spodnie przyklejają się mi do ciała, siadamy w kosodrzewinie woda wali z nieba jak z wiadra, po chwili zaczyna już tylko kropić, przebieram się w inne rzeczy (i to idealna rzecz mieć zawsze w plecaku rzeczy na przebranie, co tam, że  świecę majtkami i tak nikt nie idzie wszyscy wystraszyli się deszczu) a my idziemy na Karb i potem dalej na Kościelec, byliśmy już wiele razy ale po latach już nie pamiętałam trasy i tego że pod samym szczytem parę miejsc że nie jest tak łatwo, a do tego pada i mgła, jest trochę strasznie. Na samym szczycie spotykamy dwóch starszych panów (chwila odpoczynku , połówka marsa i schodzimy w dół) , w drodze powrotnej okazuje się że znacznie trudniej zejść i czasami nie mam pojęcia gdzie nogi położyć i idealna pozycja okazuje się na 5 punktów podparcia łącznie z tyłkiem co po deszczu jest kiepską opcją.

Na szczęście słońce wychodzi, przewiewa chmury i są piękne widoki, w ten dzień już co chwilę mamy deszcz na zmianę ze słońcem, ale schodzimy do Zakopanego szczęśliwi że udało się zdobyć pierwszy szczyt.

fcvebdav

Schodząc z Kościelca widok na Czarny Staw Gąsienicowy
sdr

Tak tam byliśmy w oddali Kościelec

Kolejny dzień pogoda znacznie mniej łaskawa ale jedziemy do Łysej Polany i idziemy do doliny pięciu stawów, pot się leje, trasa daje nam w kość , ale idziemy szybko no i pada po drodze co chwilę. Leci też helikopter ratunkowy, W schronisku okazuje się że osoby siedzące z nami przy stoliku były świadkiem gdy starsza pani przy nich padła na zawał serca i raczej nie przeżyła, ale padła z uśmiechem na ustach bo bardzo chciała po latach wrócić w góry.. Ciarki przechodzą po plecach. Chcemy atakować Szpiglasowy Wierch ale po wyjściu ze schroniska zaczyna tak padać że decydujemy się wrócić do na dół.

sdr

sdr

 

W środę tak pada że tylko spacerujemy po Krupówkach i lenimy się w pokoju, zalewa woda szlaki i zmywa mostek w dolinie Roztoki do doliny 5 stawów nie ma dojścia o czym się dowiadujemy w następny dzień gdy jedziemy znów zaatakować Szpiglasowy.

Dlatego zamiast przez dolinę 5 stawów idziemy do Morskiego Oka i stamtąd pniemy się do góry, po drodze chwilę zawahania bo woda tak zalała że parę razy musimy przeskakiwać przez rwące strumienie przepływające przez szlak i buty mamy kompletnie mokre. Po drodze mijamy pojedyncze osoby, ale ogólnie szlak pusty coś pięknego w Tatrach,szkoda tylko że widoków nie ma za bardzo bo deszcz siąpi i wkoło mgła, ale jest magicznie ..Docieramy na szczyt Szpiglasowego Wierchu 2172 m n.p.m. robimy kilka zdjęć i schodzimy w dół, Po dojściu do Morskiego Oka jesteśmy kompletnie mokrzy, przebieram się częściowo w suche rzeczy w butach chlupocze woda, schodzimy w dół szybko, łapiemy busa i powrót do domu. Gdzie już ciepłe suche rzeczy, bluza i kolacja.

sdr

fcveb

W drodze na Szpiglasowy Wierch strumienie przepływają przez drogę tutaj jeszcze taki mniejszy

sdr

Mój uniform po drodze płaszcz przeciwdeszczowy za 14 zł z marketu nie zdał egzaminu przez zapięcia na zatrzaski i szwy mega przeciekał

dav

sdr

Na szczycie Szpiglasowego Wierchu, mgła i niewiele widać…

digdig

fcveb

sdr

Widok na Morskie Oko w drodze powrotnej

Następny dzień piątek – cel Hala Gąsienicowa, znów leje, kupujemy workowe płaszcze przeciwdeszczowe w których pocimy się jak szczury ale przynajmniej rzeczy mniej mokre, tak pada, że po drodze tylko marzę żeby dojść do schroniska. W schronisku o dziwo tłumy choć po drodze niewiele widzieliśmy osób, okazuje się że część wjechała na Kasprowy kolejką i zeszli w dół do schroniska. Okazuje się przez deszcz który pada i pada gdy decydujemy się iść do przełęczy Liliowe i może zaatakować Świnicę nie ma takiej opcji bo wszystkie szlaki tak zalane że nie ma opcji przejść (szkoda że nie zrobiłam zdjęcia jak płynie olbrzymi potok) , więc wracamy do Kuźnic.

dav

dav

sdr

Trasa w deszczu mamy nowe foliowe uniformy żeby uchronić się przed deszczem, plan na przyszły rok kupić kurtki techniczne bo membrana 10000 nie daję rady. Ja mam kurtkę Milo ale już ma z 14 lat ale niewiele noszona …Ale widać wiek jej nie służy bo już nie dawała rady przy ulewach.

W następny dzień sobota pogoda jest dla nas łaskawa wreszcie wychodzi więc ambitny plan wstajemy wcześnie rano i jedziemy do Kuźnic, w tempie błyskawicznym w trochę ponad godzinę jesteśmy w schronisku Murowaniec w hali Gąsienicowej, chwila odpoczynku i idziemy do Czarnego Stawu Gąsienicowego , szlak trochę zalany ale udaje się przejść po kamieniach, wokół czarnego stawu też ścieżka pod wodą chwilami idziemy trzymając się kosodrzewiny. I potem już kamieniami do góry początek taki sami jakbyśmy szli na Zawrat ale w pewnym momencie odbijamy zielonym szlakiem na Zadni Granat. Kamienie pną się w górę, krok za krokiem, pot się leje , ale udaje się wdrapać na szczyt i jesteśmy na Orlej Perci. Kiedyś już tu byliśmy ale minęło kilkanaście lat. Uczucie wspaniałe, widoki zapierają dech w piersiach. Idziemy czerwonym szlakiem w kierunku Krzyżnych, mijamy wszystkie Granaty i Buczynowe Turnie, momentami jestem przerażona, nie mam pojęcia gdzie nogi położyć, ręce bolą od łańcuchów, ale cieszę się że jednak mam kondycję bo inaczej nie wyobrażam sobie tej trasy, wymagająca i mega męcząca, ale dla tych widoków, adrenaliny naprawdę warto. Spotykamy tylko kilka osób i o dziwo niektórzy idą całkiem sami w pojedynkę, prawie biegiem mija nas gościu z plecaczkiem o posturze biegacza, poza tym dziewczyna samotnie idąca, i jeszcze starszy pan żartujący że powiedział żonie że wróci do domu jak tylko przepłynie Czarny Staw bo szlaki zalało. Wszyscy widać że kochają góry. I ja też. Dla tych widoków i przeżycia naprawdę warto choć momentami wrzeszczę do mojego Piotra z wściekłością że nie czeka na mnie, że mi nie pomaga, choć nie mam żadnych podstaw i to bardziej z przerażenia. Finalnie po 11 godzinach od wyjścia z Kuźnic jesteśmy spowrotem na dole , nogi mam jak z waty ale mega się cieszę. Po drodze z Krzyżnych jeszcze spotykamy kozice górskie i myję się w strumyku bo już nie mogę wytrzymać swojego zapachu i przepoconych ciuchów.

sdr

davdav

dav

Staw Czarny Gąsienicowy zachwyca nie wiadomo gdzie niebo gdzie woda, gdzie góry 🙂

sdr

Atakujemy Granaty.

dav

dav

 

dav

Ze szczytu Granatu Zadniego

sdr

dav

dav

dav37582418_2231225116893408_7799189653487091712_n37584462_2231225183560068_4955050971362230272_n37585932_2231225360226717_8234599303218200576_n

sdrdav

Przyłapana na łańcuchach w drodze z Granatów na Krzyżne, było czasami naprawdę ciężko 🙂

dav

Ale dla takich widoków warto się zmęczyć

 

37663852_2231225536893366_6582316747267768320_n37681668_2231225416893378_5091820433922064384_ndav

 

davdav

W drodze z Krzyżnych  kaczuszki

 

Po tych 5 dniach chodzenia okazuje się na moim zegarku że mamy zrobione 147 km. szok! Ale też duma. No i najważniejsze że nic nam się nie stało:-)

A góry kocham!!! już marzę żeby tam znów wrócić.

 

 

 

 

 

Coś dla każdej mamy i nie tylko

Każda z nas doskonale wie, że często ilość obowiązków dnia codziennego przytłacza, od rana pędzimy w dzikim pędzie, żeby zdążyć do szkoły, pracy, zapamiętać o drugim śniadaniu dla dzieci, nie zapomnieć stroju na wf, teczki z ważnymi sprawami do pracy, mailach służbowych, zakupach, podlaniu kwiatów, praniu,prasowaniu, itp itd można by długo wymieniać.
Czasami doba się wydaje za krótka, ale powiem Wam szczerze że im więcej się ma na głowie tym lepiej ta organizacja wychodzi. I nic tak nie poprawia organizacji i spokoju ducha w ciągu całego tygodnia jak parę spraw które robimy tylko dla siebie…

Choć od jakiegoś czasu pozmieniało się, nie muszę wstawać rano,  budzik nie dzwoni, na uczelnię nie trzeba pędzić, jeszcze tylko parę dni będę musiała podjechać do pracy i wakacje. Po okresie gdy chodziłam 7 dni do pracy coś fantastycznego, jest czas posprzątać kąty zapomniane, przejrzeć rzeczy w szafach, poukładać słoiczki z przyprawami na półeczkach, poprzeglądać książki z przepisami, upiec pyszne ciasto w malinami, zrobić własnej roboty lody truskawkowe. W planach jeszcze wyprawa na rynek po truskawki które się kończą żeby dżemy zdążyć zrobić i pomrozić trochę bo własnej roboty sorbet to niebo..

Jest też czas odwiedzić z dziećmi Ikeę, spotkać się z przyjaciółką,  pojechać na wycieczkę rowerową, odwiedzić zapomnianą bibliotekę ( przy okazji zapłacić karę bo wcześniej ciągle w biegu było nie po drodze), jest czas usiąść pomalować i uszyć torby, wyciągnąć wreszcie rzeczy letnie z szafy i schować walizkę która zagracała sypialnię 🙂

Jest czas pobiegać po polu i rozpisać treningi biegowe, jest czas iść na crossfit, trening z trenerem..jest czas nawet w ciągu dnia zaliczyć drzemkę, popodlewać kwiaty zanim zaschną, jest czas liść po listku umyć ulubiony kwiat, poobrywać suche liście, jest czas poprzeglądać szufladę z papierami i wyrzucić to co niepotrzebne

Jest czas na kąpiel w wannie gdzie magiczna woda , ale wcześniej nie było czasu poleżeć, a u nas w kranie miękka woda… Niby takie nic, ale uwielbiam się w niej kąpać, jest jak deszczówka za dziecięcych lat, włosy są inne bardziej miękkie i lepiej się układają. I teraz na to wszystko mam czas…Coś wspaniałego, jak niewiele nam starcza do szczęścia. A mamy ją dzięki —– KLIK

Bo tak niewiele nam potrzeba do SZCZĘŚCIA

Wystarczy prysznic i miękko otulająca nas woda, świeżo nakryty obrusem stół, pachnące kwiaty, własnej roboty ciasto, nowa gazeta z przepisami, książka przy łóżku którą jest czas kiedy czytać bez zasypiania na 1 stronie, wspólna gra w planszówkę z dziećmi, wspólny spacer trzymając się za ręce, drobny gest i pogłaskanie wtedy kiedy tego potrzebujemy, wspólny rysunek przy stole z dziećmi,  i wiele innych drobnych spraw których często w biegu pędzie po prostu nie zauważamy…, A szkoda. Bo czas szybko leci

I może za jakiś czas już nie będziemy mieli z kim wspólnie spędzić czasu, dzieci dorosną pójdą w świat, a bliska osoba oddali się już tak, że nie będzie o czym rozmawiać

A miło jest  zacząć dzień od buziaka i przytulasa..od miłego słowa, od wspólnego śniadania.. Ostatnio staram się z dziećmi chociaż wdrażać to w życie, bo mąż wcześnie wstaje i do pracy leci.

Poza tym dla zdrowia fizycznego i psychicznego w naszej rodzince ostatnio bardzo ważny też stał się sport , ale o tym napiszemy Wam więcej w kolejnym poście…

A dziś pamiętajcie zróbcie sobie przyjemność,  nawet jeżeli budzik rano budzi i do pracy musicie gnać pamiętajcie o czymś miłym dla siebie i bliskich, dzięki temu dzień na pewno będzie lepszy.  I wprowadźcie te drobne gesty, dary w codzienny rytuał , dzięki temu będzie łatwiej pokonywać problemy w pracy, wyzwania dnia codziennego, bunty 2, 3 i 15 latków,  fochy męża lub żony i wiele wiele innych spraw.

Ściskamy Was ❤

IMG_0666_SMALLIMG_0669_SMALLIMG_0833_SMALLIMG_0834_SMALLfcvebfcvebIMG_20180704_194715_723IMG-20180704-WA0000IMG_20180704_194311_613IMG_20180702_201717_798IMG_20180704_125158_908

fcveb

fcvebIMG_0836_SMALL

Co można zobaczyć w Bari _Włochy

 

Dawno nic się na blogu nie działo, ostatnio mam tyle spraw na głowie, że czasu brak.
Ale obiecałam już jakiś czas temu że się z Wam podzielę zdjęciami i sugestiami co można zobaczyć w Bari i okolicach w tzw rejonie Apulia.
Bari to miejscowość leżąca nad Adriatykiem, stolica prowincji Bari i regionu Apulia. Mamy tam duży port, lotnisko, dworzec kolejowy, ale także uniwersytety , Politechnikę (we Włoszech są w sumie 3), stare miasto, teatry…
Miasto posiada uliczki które zachwycają ale i wprowadzają w całkiem inny świat dla nas odmienny, bo nagle spacerując starym miastem znajdujemy się w wąskich uliczkach, gdzie w jednej części na murze mamy małą kapliczkę, za chwilę prawie możemy zajrzeć do kuchni włoskiej rodziny gdzie kobiety wyrabiają ciasto i wyrabiają tradycyjne taralli (małe okrągłe kruche słone krążki, idealna przekąska do piwa i nie tylko).
Region nie należy do zbyt bogatych ale jest bardzo piękny, w stosunkowo bliskiej odległości są takie miejsca jak Alberobello,Polignano a Mare, Trani, Grotte di Castellana i wiele wiele innych.
Nam udało się dzięki pomocy znajomych odwiedzić Alberobello – piękne miejsce uznawane za jedno z najbardziej oryginalnych i rozpoznawalnych miasteczek Apulii, które jest wpisane na listę UNESCO. charakterystyczne domki trulli wymalowane na biało, na pewno wyglądają malowniczo na zdjęciach, po uliczkach można pospacerować,kupić pamiątki, wejść do środka domków, a dla tych którzy mają więcej czasu i chcą przeżyć coś innego jest też możliwość nocowania w jednym z domków trulli.

IMG_0782_SMALLIMG_0788_SMALLIMG_0805_SMALLIMG_0789_SMALLIMG_0790_SMALLIMG_0794_SMALLIMG_0798_SMALLIMG_0802_SMALLIMG_0811_SMALL

IMG_0780_SMALL

Innym miejscem które udało nam się odwiedzić to Trani, miejscowość położona na północ od Bari nad morzem z piękną romańską katedrę. Miasteczko małe, spokojne i klimatyczne z pięknym parkiem

IMG_0760_SMALLIMG_0762_SMALLIMG_0765_SMALLIMG_0770_SMALLIMG_0774_SMALLIMG_0778_SMALLIMG_0771_SMALL

Kolejne piękne miejsce w okolicy to Polignano a Mare, Niestety nie miałyśmy możliwości wykąpania się w zatoce znanej ze wszystkich pocztówek i zdjęć z tego regionu, ale pospacerowałyśmy , zjadłyśmy pyszny lunch i zrobiłyśmy piękne zdjęcia 🙂

IMG_0814_SMALLIMG_0816_SMALLIMG_0818_SMALL

IMG_0826_SMALL

A jeśli chodzi o Bari to pochodziłyśmy dużo po krętych i wąskich uliczkach, przetestowałyśmy pyszną pizzę La Pazzeria Dregher miejscu zakręconym prowadzonym przez braci, jednego śpiewaka który wieczorami oprócz wspaniałej pizzy serwował gościom repertuar swoich piosenek. Miejsce nas urzekło bo było mega fajne, klimatyczne, rodzinne, no i pizza przepyszna. Wracałyśmy tam parę razy. No i pizza tylko 4-6 euro.

pazzeria-2_dopostupazzeria-dregher

 

Poniżej różne zdjęcia z Bari 🙂

Jeśli szukacie inspiracji co zwiedzić polecam strony KLIK i KLIK

Nam pomogły, poza tym chodziłyśmy z mapą i metodą check zwiedzałyśmy:-)

IMG_0685_SMALLIMG_0688_SMALLIMG_0690_SMALLIMG_0697_SMALLIMG_0699_SMALLIMG_0704_SMALLIMG_0707_wersjaa_smallIMG_0711_SMALLIMG_0717_SMALLIMG_0721_SMALLIMG_0723_smallIMG_0725_smallIMG_0730_SMALLIMG_0735_SMALLIMG_0744_SMALLIMG_0745_SMALL

dav

mde

bty

fcveb

bty

dav

mde

sdr

Oprócz odpoczynku też trochę pracowałyśmy i prowadziłyśmy na Politechnice warsztaty dla studentów podczas których uczyli się w praktyce robiąc samolotyz papieru na czym polega produkcja push/pull/kanban. I finalnie mieli grę marshmallow i budowali budowle z makaronu:-)

btybdrdavdav

33873809_2153255184690402_9040867713827733504_n

a i załapałyśmy na bieg Race for the cure. Bieg charytatywny, dystans tylko 5 km ale było ekstra, atmosfera i w ogóle to że biegłyśmy we Włoszech mega przeżycie:-)

btyfcvebbty

CIEKAWOSTKI :

MINUS- W Bari nie doświadczycie na ulicach uprzejmości kierowców,  grzeczność puszczania pieszych na pasach nie istnieje, kierowcy jadą jak szaleni, co chwilę trąbią i pieszemu prawie przejadą po nogach i jadą dalej, czasami nawet na czerwonym

PLUS- jest to miejsce gdzie można tanio i dobrze zjeść w różnych miejscach, najlepiej spytać oczywiście o poradę miejscowych bo tripadvisor czy google maps czasami sugerują miejsca które niekoniecznie są tanie, raz trafiłyśmy do knajpki gdzie pani nas zagadała i same nie wiedziałyśmy co dostaniemy, przyszły półmiski z mozarrellą, pomidorami suszonymi, focaccia, inny rodzaj sera, potem z kolei ciepłe zapiekane warzywa różne, pure z ziemniaków itp. I cena wyszła 40 euro więc za tą ceną mogłybyśmy w dwa dni się najeść. Ale jest mnóstwo miejsc innych gdzie można zjeść pyszną pizzę, sałatki, oliwki

MINUS – na ulicach jest dość brudno, sprzątanie kup po psach to rzadkość, wyrzucanie śmieci na ulice przeraża, u nas też nie zawsze jest czysto bo jednak wiele osób nie sprząta, ale w Bari było jeszcze gorzej

PLUS- mnóstwo fajnych sklepów, niektóre sieciówki ale też małe lokalne włoskie z rzeczami w swoim innym stylu, i cenowo też bardzo przystępnie

MINUS- dobrze pamiętać że w południe miasto zasypia i w okolicach siesty przez parę godzin sklepy pozamykane, niektóre knajpki też , miasto ogólnie ma wszędzie też korki i duży ruch samochodów

PLUS- jest dużo biegaczy, wspaniała ścieżka biegowa nad brzegiem morza, biegają ludzie w każdym wieku i o każdej porze więc nie ma problemu że  się biega bo dla wszystkich to normalne 🙂

 

To chyba tyle ciekawostek które mi przyszły do głowy.

Teraz już praca i zapomniałam o odpoczynku..Ale już niedługo wakacje ❤

Uściski . Niedługo będzie nas tu więcej obiecuję. Bo mam mnóstwo pomysłów co Wam pokazać tylko czasu brak.

 

 

 

 

 

 

Wreszcie wiosna!

Wreszcie przyszła wiosna, dawno nas tutaj na blogu nie było, wiem, ciągle coś i jakoś nie było kiedy posta napisać.

Od kwietnia obiecuję poprawę będzie nas więcej i częściej. Pokażę Wam nasze zmiany w domu,inspiracje książkowe i kulinarne itp itd.

Co u nas, dzieci rosną mają już półmetek roku szkolnego za sobą, chłopiec z niecierpliwością czeka na wycieczkę do Torunia, na którą jadą z klasą w przyszłym tygodniu gdzie czeka ich jeden nocleg w forcie. Zapowiada się niezła przygoda. Z kolei dziewczynka też ma wycieczkę , ale dopiero w maju na jeden dzień też do Torunia.Od kilku dni wreszcie odeszły mrozy i zimowe pogody i mamy piękną słoneczną pogodę, na razie przez pracę nie miałam czasu odgruzować balkonu, ale zbieram się i może do końca tygodnia się uda…u Was pewnie już piękne kwiatki zasadzone:-)

W wolnych chwilach poza pracą ostatnio wkręciłam się z crossfit skończyłam cykl tzw on ramp, podczas którego parę razy ducha wyzionęłam, ale mega pozytywnie się potem czułam.  I teraz jeśli mogę staram się 2-3 razy w tygodniu być na treningach chociaż wczoraj miałam przerwę bo w sobotę okazało się, że można zamknąć bagażnik na swoim nosie i mam plastroszwy i dochodzę do siebie..masakra nie wiem jak ja to zrobiłam. Wyglądam jak po niezłej walce bokserskiej i pod okiem jeszcze wykwitł cudny fiolet.

Dlatego też mam przerwę w basenie aż się nos nie wyleczy. Bo oprócz crossfitu jestem 3 razy w tygodniu na basenie i doskonale mojego kraula.

Ponieważ dawno nas nie było zdjęcia z naszych ferii w górach kilka wklejam, byliśmy w Zieleńcu i całe dnie spędzaliśmy na stokach bo pogoda była mega fajna, jedyny minus to ilość ludzi na stokach i kolejki przy wyciągach. ale odpoczęliśmy i naładowaliśmy akumulatory.

fcvebdav

dav

dav

davdav

dav

dav

sdr

Ogólnie tęsknimy już za wakacjami, codzienne budziki, wszystkie weekendy w pracy męczą mnie już. Marzy mi się lenistwo i laba, ale jeszcze trochę. W perspektywie weekend majowy i trochę odpoczynku.

Aktualnie jesteśmy na etapie poszukiwań butów ,na zalando się trochę obraziłam bo nie wiem dlaczego ale buty od nich szybko się niszczą, cenowo też nie mają fajnych promocji. Odkryłam ostatnio stronę  https://1but.pl/  i będziemy od nich zamawiać buty wiosenne. Na razie wybieram jakie..np dla chłopca waham się Adidasami,New balance i Nike, musimy z chłopcem usiąść i wybrać:-). Będziemy testować i damy znać:-)

Ponieważ wiosna przyszła pora odświeżyć szafy, w planach przegląd wszystkich ciuchów, żeby zobaczyć co wydać komuś kto potrzebuje, co jeszcze nosić i wreszcie może znajdę czas żeby uszyć spódnice których wzór dawno temu zapisałam..Inspiracji szyciowych mam jeszcze kilka innych poniżej zdjęcia .

newnew2new3

new4new5new6

A poniżej jeszcze trochę naszych kadrów i ściskamy Was ciepło i wiosennie:-)

IMG_0362_SMALLmdedavdavfcvebfcvebsdrdavdavsdr