Wspomnienia z Tatr i wysokich szczytów górskich..już prawie w niebie


Po 12 latach udało się matce i ojcu jechać samym na wakacje, coś jakby nierealnego, niemożliwego.

Niestety nie mamy tyle szczęścia co niektórzy że wysyłają na wakacje dziećmi z dziadkami lub na weekend i mają czas tylko dla siebie. Ale dzieci pojechały na obóz, chłopiec już po raz 4 a dziewczynka pierwszy raz w życiu (i wróciła zachwycona w przyszłym roku chcę jechać znowu jestem z niej dumna )

No więc po odwiezieniu dzieci na dworzec spakowaliśmy się i pojechaliśmy. Uczucie dziwne jak to tak bez dzieci, więc wzięłam małpę przytulankę dzieci 🙂

sdr

Po przyjeździe okazało się że domek całkiem przytulny, drewniany, własny pokoik z balkonem i widokiem na góry, Mieszkamy w części Stachonie – Olcza pod domem mamy przystanek busa i kolejne linie jeżdżą częściej na głównej drodze z 500 metrów dalej.

Domek nazywa się Willa Kalina 🙂

dav

sdr

Następny dzień wstajemy rano i jedziemy busem do Kuźnic i ruszamy do hali Gąsienicowej, tempo mamy niezłe i po godzinie i 15 minutach jesteśmy w schronisku. Pogoda na razie dopisuję ale zaczyna padać, chwila odpoczynku i idziemy dalej do Czarnego Stawu Gąsienicowego i wtedy zaczyna lać, tak że w jednej chwili jesteśmy mokrzy,  wyciągamy kurtki ale niewiele to daje spodnie przyklejają się mi do ciała, siadamy w kosodrzewinie woda wali z nieba jak z wiadra, po chwili zaczyna już tylko kropić, przebieram się w inne rzeczy (i to idealna rzecz mieć zawsze w plecaku rzeczy na przebranie, co tam, że  świecę majtkami i tak nikt nie idzie wszyscy wystraszyli się deszczu) a my idziemy na Karb i potem dalej na Kościelec, byliśmy już wiele razy ale po latach już nie pamiętałam trasy i tego że pod samym szczytem parę miejsc że nie jest tak łatwo, a do tego pada i mgła, jest trochę strasznie. Na samym szczycie spotykamy dwóch starszych panów (chwila odpoczynku , połówka marsa i schodzimy w dół) , w drodze powrotnej okazuje się że znacznie trudniej zejść i czasami nie mam pojęcia gdzie nogi położyć i idealna pozycja okazuje się na 5 punktów podparcia łącznie z tyłkiem co po deszczu jest kiepską opcją.

Na szczęście słońce wychodzi, przewiewa chmury i są piękne widoki, w ten dzień już co chwilę mamy deszcz na zmianę ze słońcem, ale schodzimy do Zakopanego szczęśliwi że udało się zdobyć pierwszy szczyt.

fcvebdav

Schodząc z Kościelca widok na Czarny Staw Gąsienicowy
sdr

Tak tam byliśmy w oddali Kościelec

Kolejny dzień pogoda znacznie mniej łaskawa ale jedziemy do Łysej Polany i idziemy do doliny pięciu stawów, pot się leje, trasa daje nam w kość , ale idziemy szybko no i pada po drodze co chwilę. Leci też helikopter ratunkowy, W schronisku okazuje się że osoby siedzące z nami przy stoliku były świadkiem gdy starsza pani przy nich padła na zawał serca i raczej nie przeżyła, ale padła z uśmiechem na ustach bo bardzo chciała po latach wrócić w góry.. Ciarki przechodzą po plecach. Chcemy atakować Szpiglasowy Wierch ale po wyjściu ze schroniska zaczyna tak padać że decydujemy się wrócić do na dół.

sdr

sdr

 

W środę tak pada że tylko spacerujemy po Krupówkach i lenimy się w pokoju, zalewa woda szlaki i zmywa mostek w dolinie Roztoki do doliny 5 stawów nie ma dojścia o czym się dowiadujemy w następny dzień gdy jedziemy znów zaatakować Szpiglasowy.

Dlatego zamiast przez dolinę 5 stawów idziemy do Morskiego Oka i stamtąd pniemy się do góry, po drodze chwilę zawahania bo woda tak zalała że parę razy musimy przeskakiwać przez rwące strumienie przepływające przez szlak i buty mamy kompletnie mokre. Po drodze mijamy pojedyncze osoby, ale ogólnie szlak pusty coś pięknego w Tatrach,szkoda tylko że widoków nie ma za bardzo bo deszcz siąpi i wkoło mgła, ale jest magicznie ..Docieramy na szczyt Szpiglasowego Wierchu 2172 m n.p.m. robimy kilka zdjęć i schodzimy w dół, Po dojściu do Morskiego Oka jesteśmy kompletnie mokrzy, przebieram się częściowo w suche rzeczy w butach chlupocze woda, schodzimy w dół szybko, łapiemy busa i powrót do domu. Gdzie już ciepłe suche rzeczy, bluza i kolacja.

sdr

fcveb

W drodze na Szpiglasowy Wierch strumienie przepływają przez drogę tutaj jeszcze taki mniejszy

sdr

Mój uniform po drodze płaszcz przeciwdeszczowy za 14 zł z marketu nie zdał egzaminu przez zapięcia na zatrzaski i szwy mega przeciekał

dav

sdr

Na szczycie Szpiglasowego Wierchu, mgła i niewiele widać…

digdig

fcveb

sdr

Widok na Morskie Oko w drodze powrotnej

Następny dzień piątek – cel Hala Gąsienicowa, znów leje, kupujemy workowe płaszcze przeciwdeszczowe w których pocimy się jak szczury ale przynajmniej rzeczy mniej mokre, tak pada, że po drodze tylko marzę żeby dojść do schroniska. W schronisku o dziwo tłumy choć po drodze niewiele widzieliśmy osób, okazuje się że część wjechała na Kasprowy kolejką i zeszli w dół do schroniska. Okazuje się przez deszcz który pada i pada gdy decydujemy się iść do przełęczy Liliowe i może zaatakować Świnicę nie ma takiej opcji bo wszystkie szlaki tak zalane że nie ma opcji przejść (szkoda że nie zrobiłam zdjęcia jak płynie olbrzymi potok) , więc wracamy do Kuźnic.

dav

dav

sdr

Trasa w deszczu mamy nowe foliowe uniformy żeby uchronić się przed deszczem, plan na przyszły rok kupić kurtki techniczne bo membrana 10000 nie daję rady. Ja mam kurtkę Milo ale już ma z 14 lat ale niewiele noszona …Ale widać wiek jej nie służy bo już nie dawała rady przy ulewach.

W następny dzień sobota pogoda jest dla nas łaskawa wreszcie wychodzi więc ambitny plan wstajemy wcześnie rano i jedziemy do Kuźnic, w tempie błyskawicznym w trochę ponad godzinę jesteśmy w schronisku Murowaniec w hali Gąsienicowej, chwila odpoczynku i idziemy do Czarnego Stawu Gąsienicowego , szlak trochę zalany ale udaje się przejść po kamieniach, wokół czarnego stawu też ścieżka pod wodą chwilami idziemy trzymając się kosodrzewiny. I potem już kamieniami do góry początek taki sami jakbyśmy szli na Zawrat ale w pewnym momencie odbijamy zielonym szlakiem na Zadni Granat. Kamienie pną się w górę, krok za krokiem, pot się leje , ale udaje się wdrapać na szczyt i jesteśmy na Orlej Perci. Kiedyś już tu byliśmy ale minęło kilkanaście lat. Uczucie wspaniałe, widoki zapierają dech w piersiach. Idziemy czerwonym szlakiem w kierunku Krzyżnych, mijamy wszystkie Granaty i Buczynowe Turnie, momentami jestem przerażona, nie mam pojęcia gdzie nogi położyć, ręce bolą od łańcuchów, ale cieszę się że jednak mam kondycję bo inaczej nie wyobrażam sobie tej trasy, wymagająca i mega męcząca, ale dla tych widoków, adrenaliny naprawdę warto. Spotykamy tylko kilka osób i o dziwo niektórzy idą całkiem sami w pojedynkę, prawie biegiem mija nas gościu z plecaczkiem o posturze biegacza, poza tym dziewczyna samotnie idąca, i jeszcze starszy pan żartujący że powiedział żonie że wróci do domu jak tylko przepłynie Czarny Staw bo szlaki zalało. Wszyscy widać że kochają góry. I ja też. Dla tych widoków i przeżycia naprawdę warto choć momentami wrzeszczę do mojego Piotra z wściekłością że nie czeka na mnie, że mi nie pomaga, choć nie mam żadnych podstaw i to bardziej z przerażenia. Finalnie po 11 godzinach od wyjścia z Kuźnic jesteśmy spowrotem na dole , nogi mam jak z waty ale mega się cieszę. Po drodze z Krzyżnych jeszcze spotykamy kozice górskie i myję się w strumyku bo już nie mogę wytrzymać swojego zapachu i przepoconych ciuchów.

sdr

davdav

dav

Staw Czarny Gąsienicowy zachwyca nie wiadomo gdzie niebo gdzie woda, gdzie góry 🙂

sdr

Atakujemy Granaty.

dav

dav

 

dav

Ze szczytu Granatu Zadniego

sdr

dav

dav

dav37582418_2231225116893408_7799189653487091712_n37584462_2231225183560068_4955050971362230272_n37585932_2231225360226717_8234599303218200576_n

sdrdav

Przyłapana na łańcuchach w drodze z Granatów na Krzyżne, było czasami naprawdę ciężko 🙂

dav

Ale dla takich widoków warto się zmęczyć

 

37663852_2231225536893366_6582316747267768320_n37681668_2231225416893378_5091820433922064384_ndav

 

davdav

W drodze z Krzyżnych  kaczuszki

 

Po tych 5 dniach chodzenia okazuje się na moim zegarku że mamy zrobione 147 km. szok! Ale też duma. No i najważniejsze że nic nam się nie stało:-)

A góry kocham!!! już marzę żeby tam znów wrócić.

 

 

 

 

 

Tutaj możesz dodać komentarz :-)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s