Są takie dni


Są takie dni, że od samego rana obojętnie co, mała pierda nas wkurza. Wstajemy rano i okazuje się , że złośliwy los zamknął nam drzwi, które zwykle otwarte i z impetem nabijamy sobie guza idąc do łazienki, potem kąpiel niby prosta i nieskomplikowana czynność, ale mydło może się skończyć, szampon nalecieć do oczu, lub nagle okazuje się że zapomnieliśmy domknąć kabinę lub co gorsze nie możemy jej zamknąć bo mąż od roku naprawia i pół łazienki zalane. No ale dobra wycieramy, ubieramy się,  majtki jakieś dziwne po ciemku wybrane te co już 10 lat w szufladzie leżą i cisną tu i tam, ale czasu nie ma do pracy trzeba się szykować, śniadanie dzieciom uszykować więc idziemy już w tych cisnących (ale nie polecam bo cały dzień o sobie przypominają..)

Potem szykujemy śniadanie dzieciom do szkoły i okazuje się że chleba prawie nie ma bo mąż w wilczym głodzie nocnym skonsumował prawie cały. No ale jest jakieś chrupkie pieczywo, banany, aktimele jakoś daje się powkładać coś do śniadaniówek dzieci. Kawa jest o pyszna i nawet mleko sojowe więc nie jest tak źle, jakiś pozytywny akcent też się zdarza.

Potem budzimy dzieci, oczywiście wyzwanie niezłe, bo tak jak w weekend wstają czasami przed 7 i czytają, bawią się tak w tygodniu godzina taka to środek nocy i nie mają siły, nie chce im się, ale zależy od dnia czasami udaje się i szybko ubrane. Choć ubranie się ,zjedzenie śniadania, umycie zębów i wyjście o czasie z domu graniczy z cudem, jeszcze żeby było jedno dziecko może byłoby łatwiej, ale przy dwójce która w międzyczasie jeszcze się kłóci, chlapie wodą, przepycha do ubikacji itp itd..bywa gorzej. Nie wiem jak to ogarniają Ci którzy mają 3, 4,5 dzieci…Podziwiam:-)

Na ulicach też nagle okazuje się , że gdy śnieg pada, deszcz lub czasami nie wiadomo dlaczego nagle korki mega i drogę którą zwykle pokonujemy w 20 minut jedziemy godzinę, oczywiście wtedy wiele planów wali w łeb bo nie zdążymy i cały plan dnia się zmienia..

W pracy też różnie bywa, czasami miło, a czasami ktoś marudzi, studenci wysyłają maile z setkami dziwnych pytań, koniec semestru się zbliża i pojawiają się na zajęciach studenci zaginieni którzy przez cały semestr nie mieli  czasu dojść na zajęcia bo było tyle ciekawszych zajęć ale teraz w niedzielę ostatni zjazd pojawiają się, tak byli umierający, chorzy, dziś nie prezentować projektu nie mogą bo są tak przeziębieni że ledwo oddychają, albo dlatego dopiero się pojawili na zajęciach bo to wina dziekanatu że dopiero ich przepisał na ten kierunek studiów..Niektórzy lepiej żeby nic nie mówili, bo zapach w powietrzu wskazuje na udaną imprezę sobotnią a może nawet już niedzielną…Niektórzy chcąc się przypodobać mówią takie bzdury że nie pozostaje nic innego jak nie komentować i nie patrzeć i odliczać sekundy żeby już dali spokój. Na szczęście to ostatni zjazd i perspektywa wolnych dni.

Więc wracamy do domu a tutaj sodoma, po piątkowych porządkach zero śladu, poza tym ulubione stare krzesło po dziadku z ułamaną nogą (tak tylko przypadkiem to się stało..), na ziemi ilość jedzenia wskazująca że talerze czy inne naczynia to przeżytek, nie wspomnę o stole. naczynia w zlewie kipią bo przecież zmywarka zajęta czystymi więc miejsca nie ma….I tutaj można by wymieniać jeszcze..Ale po co się denerwować

W takiej sytuacji dobrze mieć wino w lodówce i ulubioną książkę. I wziąć kąpiel, nasmarować się ulubionym balsamem, i spakować torbę na trening żeby w poniedziałek poćwiczyć, zaplanować kolejny tydzień co zrobimy dla siebie, jak już musimy to posprzątać i ogarnąć dom, bo przynajmniej ja tak mam, że w porządku dobrze się czuję, a jak wszystko porozwalane to mnie nerwica bierze straszna…No ale jak posprzątamy to ubrać te ulubione dresy, zapalić świeczki jak je lubimy, książkę poczytać czy po prostu usiąść i posta napisać lub pooglądać zdjęcia na instagramie i poczytać co na naszych ulubionych blogach słychać, no albo też przytulić się do tej drugiej połówki , jeśli byliśmy wredni wyjątkowo to przeprosić że to przez to że wiele spraw do d.. dziś było..

Ale co tam nie zawsze tak jest, czasami wszystko się układa lepiej. Może trzeba się pozytywniej nastawić , nie wiem 🙂

I taki post na dziś..Tak sobie popisałam. Uściski dla Was 🙂

IMG_0360_smallIMG_0598_smallIMG_0601_smallIMG_0602_small

IMG_0604_smallIMG_0607_small

IMG_0610_smallIMG_0612_small

4 thoughts on “Są takie dni

Tutaj możesz dodać komentarz :-)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s