Nigdy nie będę taka jak ona…


Do napisania tego postu skłonił mnie wspaniały poruszający tekst który przeczytałam na blogu u Marysi.

Poruszył mnie strasznie…

Już tak wiele wspomnień gdzieś uleciało..Lata mijają, nie było kiedyś tyle zdjęć.

Chociaż pamiętnik pisałam ale zaginął w czasie przeprowadzek, wiele zeszytów zapisanych maczkiem

Gdzie pisałam różne rzeczy, co boli, co denerwuje, kogo kocham, kto rozumie mnie, z kim jestem i dlaczego, rozterki wewnętrzne

I mama..

Pamiętam gdy miałam lat 5-6, jak hot dogi nam w piekarniku robiła, śniadanie do szkoły szykowała, potajemnie przed tatą czasami na Bema brała i ubrania jakieś nowe kupowała.

Czasami pakowaliśmy torbę, rzeczy na zmianę i jechaliśmy na działkę pod Poznań, wspólna wyprawa autobusem.

Albo nad Rusałkę, gdzie las jezioro, zimą na łyżwach uczyła nas jeździć z siostrą, latem opalanie, czy jak jeszcze mniejsze zabawa w lesie, gdzie ścięty konar był naszym domem, wspólnie z siostrą sprzątałyśmy, zamiatałyśmy, szyszki miały swoje domki w dziuplach, gotowałyśmy obiad z igieł, kamieni, szyszek..Jak przez mgłę niektóre wspomnienia.

Kiedy to było, tyle lat już minęło.

A teraz mam własne dzieci…w przyszłym tyg kolejny rok więcej i ile to będzie , już nawet nie liczę

Jak mama była w moim wieku, ja już podstawówkę prawie kończyłam. I uważałam ją za starą 🙂

Oj wiele rzeczy mnie drażniło, papierosy które non stop paliła, i to że czasami nie chciałam jej widzieć po piwkach paru czy drinkach, że nie dbała o siebie, nie malowała, ciągle w dżinsach chodziła, że skarpetki zawsze do klapek zakładała.

Nie była z tych co ciuchy ważne są, ale przez innych postrzegana jako osoba zawsze pomocna, która zakupy zrobi, przyniesie, pomoże, wysłucha…

Bo takie ciepło w sobie miała i ciągle ma, potrafi wysłuchać, pomóc, choć wiadomo okres był że na pytania półsłówkami odpowiadałam, nie chciałam rozmawiać, bo co mi ona pomoże, sama lepiej wiem, sama dam sobie radę.

Bo to ten wiek był, lat naście..I ja problemy różne, pomieszanie poplątanie w głowie, bulimia czy anoreksja, i to i to chyba..

To jednak do niej pierwszy telefon gdy okazało się w ciąży jestem, to ona jest osobą która dzwoni teraz jak słychać, co u Was, wiem że myśli, troszczy się.

I jeśli jeden dzień nie rozmawiamy, to dzwoni czemu się nie odzywasz, co u Was.

I wcale mnie to nie denerwuje, cieszę się, bo w końcu miłe to, że myśli, martwi się..

Zawsze mówiła że nie chce być jak dziadek (jej ojciec), który zawsze na swoim postawić musiał, był trochę tyranem i despotą.

A jednak upór pewien jej został podobny..Ile to rozmów było czasami, namawiania jej do czegoś, ale koniec tematu był, i upór, obraza.

I mówiłam że ja taka nie będę.

A w sumie jestem podobna i to bardzo.

Krytyki często nie lubię, nie przyjmuję, uparciuch też straszny jestem. Tak mój mąż mi mówi i moja siostra też. i trochę rację mają

A teraz gdy problemy zdrowotne ma, gdy nie wiadomo było czy będzie chodzić, gdy znów w szpitalu, tak myślę, że nieważne co było, że też jest trochę wspomnień które wolałabym wymazać, ale jest mamą, babcią i nie wyobrażam sobie chwili że miałoby jej nie być.

Dlatego teraz zmuszam żeby dbała o siebie i mam nadzieję że nie jest za późno

I mogę mieć tylko nadzieję, że jeszcze wiele lat będzie z nami

I jest jeden plus tego wszystkiego co się ostatnio działo, że wreszcie przestała palić, dbać o siebie…

I tak sobie myślę, ciekawe co za parę lat, parenaście moje dzieci o mnie powiedzą, czy więcej będzie tych rzeczy na plus, na minus.Czy będą mnie potrzebować…

Czy będą pamiętać te dobre chwile..

Nie można cofnąć czasu, ale zawsze można starać się tu i teraz, okazać miłość, czułość, troskę..

Ja różne okresy miałam, ale jednak o wielu sprawach mówiłam, mówię mamie.

I teraz tylko bym chciała żeby wyzdrowiała i jeszcze ciągle miała siłę, ochotę na wiele spraw, na zabawę z wnukami, na spacery, na sadzenie swoich kwiatków w ogródku, bo kocha je

Żeby tata też miał więcej tych dobrych dni, gdy jest ciepły, troskliwy, gdy nie ma kłótni, gdy jest sobą. ..

Dziś post taki osobisty taki bardzo…

(A poniżej moja rodzinka, siostra z synkiem, babcia, ciocia z synem, ja z mężem, dzieci i mama. Zdjęcie robił mój tata więc go nie ma. )

 

C50F401E-81D1-45CD-94FA-13CB8B84902B

10 thoughts on “Nigdy nie będę taka jak ona…

  1. Moja Mama też taka nieidealna… i powiem Ci szczerze, że im starsza jestem tym częściej powtarzam „mimo wszystko to matka i kocham ją”. Chciałabym żeby była inna, żeby inne życie miała, ale czasu nie wrócę a nawet jeśli, to za mała byłam żeby cokolwiek zrobić. Teraz sama próbuję mój ideał Matki Agatce stworzyć… a i tak pewnie o mnie powie niejednokrotnie, że małpa jestem 😛

    Lubię to

    • No bo to chyba dopiero z wiekiem przychodzi, że pomimo tego co nas drażni, widzimy osobę którą kochamy. Oj ja też próbuję stworzyć może nie ideał, ale staram się być najlepsza i też czasami dzieci się złoszczą bo czegoś nie pozwalam, bo coś każę..

      Lubię to

Tutaj możesz dodać komentarz :-)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s