Kłębek nerwów


1,2,3 nie denerwuj się zachowaj spokój..melisa, kąpiel, kieliszek wina…wdech, wydech…

Ostatnio nic nie pomaga, czy to przesilenie jesiennie, czy za dużo spraw na głowie. Co chwilę coś się dzieje, co nie było zaplanowane

Sto razy powtarzane jak mantra słowa nie rób, ubierz się, nie kłóćcie się, nie będzie bajki itp. Itd… I jeszcze inni postrzegają mnie, że zmieniłam się, że nerwowa, że smutna, że taka jak nie ja..A przecież nie chcę tak, chcę mieć siłę i ochotę i czas na rozmowę i uśmiech …

Czasami wydaje się, że ciężko, że wiele spraw przerasta, głowa boli i jeszcze złośliwość rzeczy martwych i tych żywych czasami też.

Bycie cierpliwym, dobrym takie trudne. I bycie matką też ostatnio ponad moje siły.

Z punktu widzenia 3 latki rozpacz i krzyk straszny bo majtki cisną, bo kurtka ma zapięty rękaw i nie da się założyć, bo mama wyrzuciła zużytą chusteczkę do nosa, a ja jeszcze chciałam ją trzymać, bo moja podusia pomimo tego że czarna i cuchnąca w pralce nigdy nie wyląduje, bo czapka nie ta, buty chcę inne, ciasteczko i soczek teraz i ani sekundy później, a to że światło czerwone, że do sklepu dojedziemy za 5 minut nieważne.

Aaaaa krzyczeć zacznę i też tak czasami robię, a potem głową bym biła w ścianę że czemu tak się dałam wyprowadzić z równowagi, że to dzieci, że muszę spokój zachować..

Wydaje mi się czasami, że chociażby matka ze skóry wyszła i za wszystkimi prośbami nadążała to ciągle jest jakieś ale, ciągle łzy i szloch a ja zamieniam się w kłębek nerwów, bo korki, bo krzyki od rana. Czy zaraz się zwinę i małym kłębkiem nerwów zostanę…Czy po prostu trzasnę drzwiami i ucieknę jak najdalej…Pomagają odstresować się turkocząca maszyna i wiele planów, marzeń..ale i tak codzienność przytłacza.

Nie lubię się żalić, nie lubię pocieszania, ale ostatnio czuję że chwila i wybuchnę, zacznę krzyczeć, kopać w ścianę, a przecież trzeba żyć, dawać sobie radę ze wszystkim..

Są dni że wszystko nam się układa po naszej myśli..kiedy tak miałam, dawno temu nie pamiętam, Ostatnio ktoś mnie sprawdza, ile jestem w stanie zrobić, ogarnąć…

Ok silna jestem, mówiłam, ale że aż tak, no nie please..

I jeszcze te myśli różne, słowa, niedopowiedzenia, bo ktoś coś powiedział, a ktoś inny powiedział i głuchy telefon się bezsensowny robi. Coś powiem niepotrzebnie, zgodzę się na coś, a potem żałuję, bo narobię się a inni nie docenią…

Bo może za dużo bym chciała, a trzeba wyluzować..

Ale jak skoro lista to do taka duża i wiele spraw nawarstwiło się, niepotrzebnie coś zrobiłam, a teraz już za późno i za błędy trzeba płacić, a niby taka stara baba a czasami taka naiwna i nierozsądna..

No ale będzie lepiej musi. A teraz poproszę o kilo cierpliwości i paczuszkę z dobrymi myślami i żeby ten czas tak szybko nie leciał bo wiele terminów goni, a czasu brak..

kalendarz adwentowy

kalendarz adwentowy1

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

e376f0776444b132e383f0e090ab1180

 

róża

 

zdjecie

 

gazety

Dziś w ramach poprawy nastroju zestaw gazetek powyżej kupiony i będziemy wymyślać czym wypełniać nasz kalendarz adwentowy.

kalendarz adwentowy2

18 thoughts on “Kłębek nerwów

  1. kurcze jakby to nie zabrzmiało to napiszę Ci,że ulżyło mi że nie jestem sama w takim zachowaniu… i wiem,że to nie powód do radości,ani rozgrzeszania się!czasem nawet duperela z równowagi mnie wyprowadzi i wtedy wolę samopas Madzie zostawić aby tylko znów głosu nie podnosić
    Musi w końcu „wyjść słońce” i będzie dobrze :*

    Lubię to

  2. Każdy tak ma…niestety…Pomyśl, że za kilak tygodni Święta, trochę wolnego, odsapniesz, dzieci zajmą się choinką, prezentami….
    Kalendarz super wyszedł 🙂 A wkładasz dwie niespodzianki do każdej kieszonki?

    Lubię to

    • Jakoś święta w tym roku nie nastrajają mnie optymistycznie pewnie przez chorobę mojej mamy. Na razie zaczęłam myśleć o ozdobach które szyć będę i prezentach zawsze coś 🙂 Do kieszonek tak będę wkładać po 2 rzeczy dla obydwojga bąbli moich.

      Lubię to

  3. Asiu czasem za dużo spraw chcemy zrobić, a dzień tylko 24 godzinki ma …. niestety … ale będzie dobrze, musi być 🙂
    kalendarz adwentowy … rewelacyjny, brawo super pomysł !!!
    Dobrego, spokojnego dnia Ci życzę :*

    Lubię to

  4. jestem pewna , że już Ci trochę lepiej…bo napisałaś, z siebie wyrzuciłaś
    czasami człowiek musi, inaczej się udusi;)
    Asiu my wszyscy jesteśmy tylko ludźmi..”.tylko” w te gorsze dni, później przychodzi „aż”….i znowu możemy przenosić góry;)
    będzie dobrze..ale co ja Ci tu piszę? przecież Ty o tym wiesz:)

    Lubię to

    • Oj tak masz rację musiałam to wyrzucić z siebie i mi ulżyło trochę:-) Dziś nowy dzień i już lepiej, choć znów od rana z moją dziewczynką uparciuchem była wojna i walka bo testuje moją cierpliwość i jest uparta po mnie 🙂 O jak ja uwielbiam tego powera że góry mogę przenosić, mam nadzieję że niedługo do mnie w pełni wróci. Ściskam!!

      Lubię to

Tutaj możesz dodać komentarz :-)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s