jak zwolnić…


Ciągle w biegu, pędzie, spóźniona…

Odliczone minuty po wstaniu na uszykowanie siebie, dzieci..szybko kawka, szybko makijaż…

Spoglądanie na zegar..minuta mija za minuta, pora wyjść z domu, jedno dziecko kurtka, buty, szalik, rękawiczki…drugie dziecko, kurtka, czapka, szalik  (na szczęście mamy komin i wzuwane buty jest szybciej…)..już mamy wychodzić.. Nagle krzyk , gdzie jest moja podusia?  (podusia to ulubiona poduszka Tosi, z którą śpi od urodzenia, chodzi do przedszkola, która jest lekiem na każdy smutek wystarczy ją przytulić i jest dobrze…tylko mamy całus jest jeszcze lepszy jeśli jest gdzieś „ała”. Podusię czasami udaje mi się wyprać, choć ciężko jest to zrobić niezauważenie żeby nie było awantury że nie ma podusi….wiele już przeszła i to po niej widać:-)…

No więc szukamy podusi bo przecież bez niej nie wyjdziemy z domu.
Udaje się jest znalazła się ..

No to wychodzimy z domu..do samochodu…jak zasypie śniegiem tak jak dziś, to znacznie wolniej to idzie bo tutaj trzeba rzucić śniegiem, tutaj pomacać czy rzeczywiście jest zimny i mokry…

Potem przedszkola…do pracy…w samochodzie czas dla siebie na posłuchanie muzyki…o może jednej z ulubionych płyt Adele, albo Birdy…Albo chociaż radia zet…

Ciągle w pędzie, ciągle lista spraw do załatwienia..
Wiele spraw na ostatnią chwilę, albo jeszcze później…a jeśli jeszcze słyszę pytania na temat spraw które powinnam załatwić,zrobić i nie zrobiłam tylko atak i złość…że zrobię, że to moja sprawa, że nie ma mnie co męczyć..I tak wiele osób wokół mnie, niektórzy jeszcze bardziej się śpieszą, nie myślą, nie przewidują…pisk opon, trąbienie, złość , jak jeździsz ośle! …

Jadę, śpieszę się, szybko..bo po dzieci do przedszkola, bo już późno..

Nagle korek, uff pewnie coś naprawiają..

Samochód za samochodem wolno jedzie, światła policji…pogięta blacha, straż pożarna, karetka…samochód zmiażdżony..i wtedy myśl…może też się śpieszył po dzieci…rozmawiał przez telefon..przyglądanie się samochodowi czy przypadkiem nie ktoś znajomy…

I nagle ścisk w żołądku to mogłam być Ja i nawał myśli przelatujących przez głowę, co by było z dziećmi,  strach,  że mogłabym wszystko utracić

Potem jadę autostradą na liczniku 90-tka max 100..

Wszyscy mnie wyprzedzają, co z tego,  aż tak się nie śpieszę, bo ciągle w głowie mnóstwo myśli, widok krwi na asfalcie, przecież ja tak nie chcę…

Zwłaszcza że swój limit szczęścia już wyczerpałam chyba..

Kiedyś w pędzie jadąc z pracy..na moim pasie stoi duży samochód kuriera więc go wyprzedzam..nagle straszny hałas..

W ostatniej chwili spojrzenie w lusterko ( w które wcześniej nie spojrzałam) i przerażenie ..odbicie w prawo ale jest już za późno, słyszę trzask i hałaś, wgniatanie blachy, ostre hamowanie i koło mnie zatrzymuje się tramwaj…

Obok w foteliku siedzi mała Tosia, nieświadoma całej sytuacji obgryza gumową żyrafę.

Ja cała roztrzęsiona kładę się na kierownicę i szlocham ..czemu nie spojrzałam w lusterko, czemu nie mogę cofnąć czasu, jaka jestem głupia, nieodpowiedzialna..Ludzie przerażeni – Nic się pani nie stało? Wszystko dobrze? O boże tu jest małe dziecko?
Na szczęście nic się nie stało..wyszłam z tego cało, Tosia też…chyba jakiś anioł nade mną czuwał jednak

Kolejny raz jadę do przyjaciółki, jest zima, śpieszę się..bo mała Tosia z teściową została na chwilę, Kuba w przedszkolu…

Nagle stojący samochód na poboczu, który mijam..w  momencie wyprzedzania skręca i widzę kątem oka że wjeżdża w mój bok…

Widzę przed sobą drzewo, skręcam hamuję…panika, rozpacz..zatrzymuję się na bramie koło pobliskiego domu, samochód zmasakrowany, ja wychodzę bez żadnego zadrapania…policja uznaje winę kobiety, która we mnie wjechała, ale co z tego, cała się trzęsę..muszę dziecko odebrać z przedszkola.
Mężczyzna z którym jadę laweta i zawożę mój samochód do mechanika mówi..to możemy jechać po pani syna do przedszkola…Lawetą pod przedszkole…suuper

Teraz staram się jeździć spokojniej, wolniej, ale jak zwolnić jak ciągle w biegu, ciągle spóźniona..

Bo jeszcze misia szukamy przed wyjściem, bo gdy dzieci uszykowane okazuje się, że ja wyszłam bez komputera do pracy więc biegiem spowrotem,

Bo rezerwa się zapaliła i miałam zatankować wczoraj ale jakoś nie było okazji i teraz stres  bo trzeba zdążyć przed pracą, a jeszcze korki, a stacja benzynowa za kawałek, a co jak mi samochód stanie..ufff

I tak  dzień za dniem, wieczorami chwila dla siebie, można się trochę wyciszyć, świeczki, budyń czekoladowy, zielona herbata z jaśminem…

O jak dobrze mhmmm

Powinnam poczytać coś o google docs, chmurze w której można zapisywać dokumenty, napisać artykuł o sztucznej inteligencji ale nie dziś, jutro..a może za dwa dni..bo czasami trzeba odpocząć..nie robić nic co męczy ciało i umysł…

Jutro muszę sobie kupić wielki bukiet tulipanów i upiec jakieś ciastka od razu będzie bardziej domowo, przytulnie…

Poza tym trochę poszyję..właśnie jestem w trakcie szycia misia..i potem myszka w planie i ptaszki…a powstaną z tego cudowne rzeczy, ale to zobaczycie niedługo…

A teraz muszę zwolnić, odpocząć , nie robić nic..Bo od czwartku zaczynam pracę na pełne obroty i będę mieć wolne tylko wtorki na 7 dni..najbliższy wolny weekend Wielkanoc, potem jakoś w czerwcu..trudno

Ale są noce, no i te wtorki..więc na pewno znajdę czas żeby pisać tutaj dla Was..gorzej będzie z tym nierobieniem NIC..

misie itp_183

misie itp_18

misie itp_184

misie itp_185

misie itp_186misie itp_181

misie itp_182

misie itp_187

misie itp_188

Blog miał być misiowy..i jest:-) na zdjęciach różne misie z naszego domu, które uwielbiają dzieci i chyba ja też..bo w końcu większość sama kupiłam…i ten który się szyję..jeden z wielu bo jeszcze inne wykroje czekają:-)

Poza tym skrzynia na owoce, pomalowana, do której przykręciłam kółka i służy teraz jako pojemnik na gazety i kocyki..Wieszaki na rzeczy stare, odnowione i z pieczątkami ze Scandi Loft

Moja i Tosi spódniczka z Kids on the moon..oraz Kubusia nowa półka na książki którą w pędzie w niedzielę po pracy przenosiliśmy i układaliśmy książeczki i inne skarby…i nasz domek z H&M.

17 thoughts on “jak zwolnić…

  1. Zabiegane Mamy… Czemu my się na to godzimy. Wszystko chcemy idealnie wszystko mieć ułożone, wyprasowane i być wyspane… A przez to pedzimy cały czas, jesteśmy w biegu dzień i noc górnictwa myśli, list „to do” . Trzeba zwolnić, trzeba odpocząć, życie jest za piękne aby je tylko przebiec. Ten post do mnie przemówił… Nadzwyczaj.te wypadki, ta świadomość…. Grrrr az włosy się jeżą! Trzymajcie się Rodzinko! Calujemy Was z Zosia!

    Polubienie

  2. Jak najmniej pośpiechu Asiu życzę!
    A laleczka obok Lalanki podobna do naszej Marysi, co ją kiedyś z Zosią szyłyśmy (ja szyłam ona „wypychała”…tylko nasza wciąż w kusej sukience z wstążki bo nie mam czasu na uszycie jej ubrań (już nie mówiąc o torebce…) 🙂 Wasza strój ma bardziej odpowiedni do aury za oknem…

    Polubienie

  3. Zwolnij Asiu, koniecznie zwolnij, bo masz jeszcze tyle do zrobienia…. Takie to życie, jak pracowałam, też z dwójką dzieci, to nie raz nie dwa złościłam się i denerwowałam „Po co mi to??” „Za czym tak gonię?!” „Powinnam teraz być w domu, z córeczkami”. Ale nie umiałam się na taki krok zdecydować, dopiero los podjął za mnie decyzję i ostro położył kres mojej kariery zawodowej. Choroba, operacja i decyzja – urlop wychowawczy. Bo każdy dzień jest tylko jeden raz, nie powtórzy się, nie wróci….

    Polubienie

    • ojj no widzisz Kasia póki mamy siłę i zdrowie gonimy ..nie myśląc że tego zdrowia może nam zabraknąć. Mam nadz że uda mi się zwolnić choć trochę i znaleźć czas na chwile przyjemności dla siebie i mieć też czas dla dzieci, chociażby żeby spokojnie posiedzieć pobawić się , poczytać i nie być ciągle w biegu…

      Polubienie

  4. Mam wrażenie, jakbym czytała o sobie 🙂 Mnie też męczy ta gonitwa, z którą nota bene spotkałam się dopiero tu, w Poznaniu.. Nie mogę się sama sobie nadziwić, jak szybko wciągnęłam się w ten wir pośpiechu, jak wszystko zaczęłam robić na jednej nodze, bo doby brak. I chociaż w małych miastach ludzie nawet chodzą jakby wolniej, to przecież tam życie wygląda tak samo, więc skąd się to bierze? Najważniejsze jest chyba tylko to, że sama zdajesz sobie sprawę z tego, ile przez ten pośpiech tracicie, zawsze to już jakiś krok ku lepszemu 🙂 Ucałuj Asiu od nas swoje dzieciaczki, życzymy miłego, spokojnego weekendu 🙂 Pozdrawiam cieplutko!

    Polubienie

    • No coś w tym jest Ola, że w mniejszych miastach przeważnie życie biegnie trochę wolniej…mnie podtrzymuje na duchu to że wierzę że za jakiś czas to się zmieni i będzie wolniej, bardziej spokojniej i bardziej po mojemu … W weekend niestety jestem w pracy uff, ale byle do czerwca potem trochę spokojniej będzie…Dziękuję Ci za ciepłe słowa, też Was pozdrawiamy serdecznie i ściskamy:-)

      Polubienie

  5. Tak mamy wszystkie, czas nas goni rano, goni kiedy dzieciaki trzeba odebrac i nie wolno sie spoznic, a tu jeszcze zakupy, obiad, podloga prosi o umycie…
    Mnie tez czasem takie glupie mysli przychodza, ze co by bylo z dziecmi gdyby z nami cos…eh, ale sie staram odganiac czarnowidztwo, staram pokazywac,ze kocham…

    Polubienie

Tutaj możesz dodać komentarz :-)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s