Być mamą…


Zaczęło się od dnia kiedy okazało się, że w moim brzuchu rośnie na razie jeszcze bardzo bardzo mała istota, z dnia na dzień, tygodnia na tydzień brzuch stawał się coraz większy, ooo kopnięcie i mała nóżka odbijająca się przez skórę na brzuchu,  lekarka na USG pokazuje nóżki, rączki, słyszę bicie małego serca…

Potem ból, mega wysiłek i jest..przytula się do mnie mała istotka.

Z jednej strony strach..czy poradzę, czy będę umiała się zająć, zaopiekować..niedowierzanie …jestem mamą….i wielka radość..to moje dziecko.

Mijają dni, miesiące, lata…pojawia się kolejna istotka…

Wiele rzeczy się uczę i zaznaję po raz pierwszy w życiu …wiele spraw się zmienia na zawsze i chyba ja też…ale nie żałuję niczego.

Są pierwsze kroczki, pierwsze słowa, pierwszy rok w przedszkolu, pierwsza wizyta u fryzjera, pierwszy zjedzony naleśnik, pierwsza przespana noc, pierwsze święta..…

Wielka radość gdy mała rączka chwyta mnie za palec podczas kąpieli, gdy oczka wpatrują się we mnie uważnie a za jakiś czas słyszę słowo „mama”..potem „kocham Cię jesteś moja..”

Wielki stres gdy  czasami muszę przeczuwać pół nocy (albo i całą) bo brzuszek boli, bo gorączka…

Czasami radość, szczęście, czasami strach, złość, bezradność…

Staranie się bycie naj…sto pytań, wątpliwości…

Już nie śpię nocami jak kamień bo zawsze może trzeba będzie wstać, dać pić, przytulić, przykryć kocykiem, poszukać misia który gdzieś wypadł z łóżeczka, założyć lub zdjąć skarpetki, wytłumaczyć że nie ma co się bać bo to był tylko zły sen..

Teraz przeszkadza mi, że telefon niepotrzebnie dzwoni akurat gdy kładę dziecko spać, że listonosz przynosi paczkę w trakcie dziennej drzemki dziecka i mojej czasami też, że sąsiedzi mają imprezę, że w sylwestra wszyscy strzelają tymi bezsensownymi petardami, że korki są w mieście gdy akurat pora przedszkole zaraz zamykają…

Czasami marzy mi się dzień lenistwa..nie wychodzenia z łóżka, spokoju i ciszy…zwłaszcza gdy dzieci na zmianę mają focha, budzą mnie w nocy, czasami staram się pomyśleć tylko o sobie, ale kawę i tak najczęściej piję zimną.

Na ścianie wisi kalendarz…co tydzień zapisywany notatkami, przypomnieniami (nazywa się Kalendarz mamy) – Kuba piątek basen, Tosia środa balik, Tosia szczepienie, kupić pieluchy i mleko itp. Itd.

I tak mija dniem za dniem mamy z dziećmi, bo tata przeważnie w pracy poza domem…ach gdyby tak jeszcze można mieć trochę więcej cierpliwości czasami, spokoju, nie denerwować się typowym buntem 2 latka, czy typowym fochem 5 latka.

Czasami złość na samą siebie, że niepotrzebnie krzyczę, że może za mało wytłumaczyłam, że mogłam policzyć do 5 albo i 10 zanim się uniosłam, że to przecież dzieci…

Ale też dni które mijają cudownie kończą się wspólnym czytaniem bajek, słodkimi przytulasami i buziakami na dobranoc a najlepiej jeszcze pobudką rano i stwierdzeniem że dzieci przespały całą noc. ..

Bo dla mnie być mamą to uczyć się spoglądać na świat oczami swoich dzieci, zauważać rzeczy wcześniej nieistotne…biedronkę na chodniku, foremkę zagubioną w piaskownicy, śmiej żelki na półce w sklepie, patyki w trawie, grymas na buzi bo lizak spadł w piach, czy wielki uśmiech ot tak bez powodu… a to że czasami oczy podkrążone, że niewyspana i zmęczona trudno.

Tak naprawdę dzieci uczą mnie mieć dużo więcej energii, zapału…

Oczywiście uwielbiam też te chwile gdy dzieci pójdą spać, w domu nastaję cisza, czasami nie włączam nawet radia, ani telewizji, tylko jak już ogarnę dom, pozbieram kubeczki, skarpetki, klocki, książeczki, chrupki kukurydziane itp.  delektuje się czasem tylko dla siebie.

Czasami szyję coś, czytam zaległy Twój Styl, czy wpisy na moich ulubionych blogach, jakąś książkę, czasami piszę jakiś artykuł do pracy, czy robię maseczkę z alg i moczę nogi w soli morskiej…

Oczywiście jest wiele spraw niezałatwionych, ciągle odkładanych na później, i wiele robionych na ostatnią chwilę bo na jutro jest termin, ostatnio wzięłam się za badania, chociaż chodzenie po lekarzach to u nas sami wiecie…najlepiej prywatnie bo szybciej..

Bo trzeba być zdrowym jak się ma takie małe istotki koło siebie…no i trzeba dla nich żyć.

Niedługo czeka mnie leczenie ryboflamina, interferon..w głowie mnóstwo pytań jak to będzie, skutki uboczne itp. I czy będę miała tyle siły i entuzjazmu do wszystkiego jak teraz, bo przecież tyle planów, rzeczy zaplanowanych…Ale byle to mieć za sobą i być zdrowym, bo przecież chcę być mamą zawsze za rok, dwa, dziesięć.

Sesja Maja_pazdziernik 2012

Zdjęcia: Mimi Photography

zgrane 8.021

zgrane 8.02

Zdjęcie : Mimi Photography

Zdjęcie : Mimi Photography

zgrane 8.022zdjęcia z 2.021

zgrane 8.023

zgrane 8.024

zgrane 8.025

zdjęcia z 2.022

zdjęcia z 2.023

zdjęcie Mimi photography

zdjęcie Mimi photography

Całkiem na koniec trochę komentarzy i odnośników : powyżej na zdjęciach Kubuś w bluzie od Efvva (czarna z brązowymi dodatkami i tzw zębatym potworem na przedzie:-), Tosieńka ma różową czapeczkę krasnalkową i żółre getry i na jednym zdjęciu szare ponczo w kwiatki  a Kuba szal owijacz i czapkę szarą od Little rose & brothers, obydwie z Tosią mamy spódniczki Kids of the moon (akurat na zdjęciu nie widać dokładnie Tosia szaro-niebieską a ja liliową) i Tosia ma jeszcze z kids czapeczkę mooni. To tak w ramach szaleństwa zakupowego mamy bo czego się nie robi dla swoich dzieci …:-)

18 thoughts on “Być mamą…

  1. Nie mam tak dlugiego i bogatego doswiadczenia jako mama jak Ty, jednak juz po roku dokladnie wiem o czym piszesz. Te same uczucia, te same emocje… Choc ja zakochiwalam sie w moim dziecku powoli, teraz juz mimo zmeczenia, trudu i czasami poczucia,ze mam dosc i nie mam sily to nie zamienilabym juz tego zycia na inne 😉 Juz przyszedl czas,ze nie wyobrazam sobie zycia bez niej choc to zycie niczym nie przypomina tamtego 😉 Czasami czuje sie jak w wiezieniu no ale przyslowiowy usmiech dziecka i buziak niespodziewany wynagradzaja wszystko 😉 Dziecko daje wiele radosci, juz o tym wiem 😉 Duzo sily Asia w zmaganiach bo poki co, obserwujac to jak sobie radzisz na co dzien mozna tylko napisac RESPECT :))

    Polubienie

  2. Piękne to nasze bycie mamą:) Z tą zimną kawą, z tym snem przerywanym, z niewyspaniem, jak telefon dzwoni. gdy dziecko już już prawie śpi i z tymi całuskami z zaskoczenia, rysunkami tylko dla nas, wyciągniętymi rączkami do przytulenia, które to wszystko nam rekompensują…
    Śliczne zdjęcia Asiu!!! Piękne masz dzieciaczki:)

    Polubienie

  3. Po narodzinach dzieci nasze życie już nigdy nie będzie spokojne. Nasz instynkt, nić powiązania sprawia, że nie śpimy kiedy dzieci są małe, jak dorastają, jak się na pierwszą randkę wybierają. Nasze myśli są zawsze z nimi i przy nich. Nasza miłość sprawia to, że jesteśmy silne, wytrzymałe i gotowe na wszystko dla dobra tych naszych „słodkich skarbów – dzieci”. To jest miłość z dnia na dzień silniejsza i mocniejsza.

    Polubienie

  4. Pewnie dlatego nas dopiero znalazłaś że mój blog jest dopiero od 14 stycznia tego roku:-)) Bardzo dziękuję..pisałam po prostu to co czuję. Miłego czytania na przyszłość i mam nadz wielu inspiracji, Pozdrawiam ciepło. A ja do Was wysłałam zdjęcie na konkurs ;-)czekam do 14 lutego na wyniki

    Polubienie

    • Bardzo bardzo dziękuję ! Też przeglądam Twojego bloga i fajne inspiracje z niego czerpię:-)) mamy podobny gust co do wystroju domu i tego jak go urządamy. A zdjęcia dziękuję, dopiero uczę się je robić, nawet nie mam dobrego aparatu tylko taki przeciętny 🙂

      Polubienie

    • dziękuję:-) zdjęcia o których mówisz robiła Maja Marciniak (mimi photography), którą szczerze polecam !!! Oj na pewno bycie mamą to wyzwanie i szczęście jak piszesz, Nie ma jednak nic wspanialszego niż moc buziaków i przytulasów od moich kochanych szkrabów, gdy wracam z pracy:-)

      Polubienie

Tutaj możesz dodać komentarz :-)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s